Gothic 1 Remake

Pamiętam swoje pierwsze podejście do oryginalnego Gothica sprzed ponad dwudziestu lat – padłem od pierwszego lepszego wilka, zanim w ogóle zrozumiałem, co się dzieje. Usiadłem do remake’u Alkimia Interactive z pewną obawą – czy da się odtworzyć tę specyficzną, toksyczną relację między graczem a światem gry bez zamiany jej w kolejne, wygładzone RPG na czasy współczesne? Po kilkudziesięciu godzinach w Górniczej Dolinie mogę powiedzieć jedno: udało się, choć okupione to zostało kilkoma naprawdę bolesnymi kompromisami.
Kolonia wciąż cię nie lubi, i dobrze
THQ Nordic zapowiadało wierny remake, i trzeba przyznać – dotrzymali słowa aż do bólu. Twórcy ściągnęli do projektu ludzi z oryginalnego zespołu, żeby zachować ten specyficzny, nieco toporny urok pierwszej części. Z jednej strony to świetnie – te wszystkie dziwactwa, które pamiętam z 2001 roku, są tu na swoim miejscu i wywołują u mnie prawdziwy sentyment. Z drugiej strony bywa to mieczem obosiecznym, bo część rozwiązań denerwuje mnie dokładnie tak samo, jak denerwowała ćwierć wieku temu.

Zadanie na starcie jest banalnie proste i tak naprawdę nieistotne – bo prawdziwym rdzeniem gry jest coś zupełnie innego: zwykłe przetrwanie w świecie, który za wszelką cenę próbuje cię złamać. Nikt tu na mnie nie czeka z otwartymi ramionami, nikt nie traktuje mnie jak wybrańca losu. Gothic to jeden z nielicznych tytułów, gdzie zamiast poczucia mocy dostajemy poczucie ciągłego zagrożenia – i szczerze mówiąc, po latach grania w RPG-i, w których w końcu stajesz się nieśmiertelnym pogromcą zła, to uczucie działa na mnie odświeżająco.
Witaj w Kolonii, tu nikt cię nie ochroni
Świat gry reaguje na to, co robimy, i to nie w sposób udawany. Bezimienny trafia do kolonii karnej odciętej magiczną barierą, a im głębiej wchodzimy w tę strukturę społeczną, tym mocniej czujemy, że jedyny sposób na przetrwanie to nauczyć się grać według tutejszych, brutalnych zasad. Sam pamiętam moment, gdy podczas eskorty do innego obozu mój towarzysz zginął, a ja zostałem bez sensownej broni, bo wcześniej obrabowano mnie z pieniędzy na ochronę. Zebrałem po prostu jego ekwipunek i ruszyłem dalej – gra nie skomentowała tej sytuacji w żaden sposób, po prostu zaakceptowała fakt i czekała na moją reakcję.

To dokładnie ten rodzaj projektowania świata, który dziś kojarzy się z tytułami w stylu Kenshi – żywy, obojętny na nasz los ekosystem, który toczy się dalej niezależnie od tego, czy sobie poradzimy, czy nie. Trzeba jednak uczciwie zaznaczyć – Gothic wymaga sporej cierpliwości. Gra rzuca w nas mnóstwem informacji, praktycznie nie prowadząc za rękę, i rozumiem, że część graczy może się na tym po prostu zrazić. To zawsze był tytuł niszowy, więc nie mam pewności, jak zostanie przyjęty przez młodsze pokolenie przyzwyczajone do bardziej przystępnych produkcji.
Trochę zgrzytów wcale nie przeszkadza
Zawsze twierdziłem, że odrobina toporności w grach wcale nie musi być wadą – uwielbiam takie tytuły jak Oblivion właśnie za ich surrealistyczną nieporadność. W przypadku Gothica ta filozofia sprawdza się, ale tylko do pewnego stopnia. System walki przeniesiono niemal jeden do jednego z oryginału, i o ile rozumiem chęć zachowania klimatu, to biorąc pod uwagę, jak często z niego korzystamy, brak jakiegokolwiek unowocześnienia uważam za spory błąd. Walka po prostu nie daje satysfakcji na miarę 2026 roku.

Poruszanie się postacią też pozostawia sporo do życzenia – animacje są dość wolne, a cała nawigacja po świecie ma w sobie jakąś specyficzną sztywność, jakbyśmy biegli przez błoto. W grze, w której non stop biegamy między NPC-ami, żeby wykonywać kolejne zadania, ten problem zaczyna być odczuwalny naprawdę szybko.
Wydajność też nie zachwyca. Nawet na solidnym sprzęcie zdarzały mi się drobne spadki płynności, a w otwartym świecie ten problem pogłębiał się jeszcze bardziej. W poszczególnych obozach performance bywał równie nieprzewidywalny.

Czy warto wracać do Kolonii?
Gothic 1 Remake to gra, która na nowo ożywia kultowy tytuł sprzed ponad dwóch dekad, robiąc to w sposób, który z pewnością wywoła sporo dyskusji. Oryginał już wtedy starzał się dość nierówno, więc tak wierne podejście do remake’u zasługuje na szacunek, ale jednocześnie ogranicza grę przed tym, czym mogłaby się stać. Sam pomysł na Gothica zawsze był genialny w swoim potencjale, tylko że ograniczenia sprzętowe z 2001 roku trzymały go za gardło. Remake wygląda i brzmi teraz znacznie lepiej, ale nie poszedł wystarczająco daleko, by w pełni wykorzystać ten potencjał.
Jeśli lubicie tytuły, które nie traktują was z czułością i wymagają nauki na własnych błędach, Gothic 1 Remake to jedna z bardziej fascynujących pozycji tego roku. Jeśli jednak szukacie płynnej, wygodnej rozgrywki bez zbędnej frustracji – to zdecydowanie nie jest gra dla was.






