AC Black Flag Resynced – Sojusznik z Konieczności

Świat bez złota to bez wątpienia jeden z największych magnesów, jakie Ubisoft przygotował w Assassin’s Creed Black Flag Resynced. To nie jest zwykły dodatek na doczepkę – cała ta linia zadaniowa rozciąga się na osiem oddzielnych misji i ciągnie gracza przez niemal cały Karaiby, więc jeśli ktoś liczył na krótką przerwę między głównymi sekwencjami, może się srogo zawieść. W dobrym tego słowa znaczeniu.
Załoga Kawki rozjeżdża się w tej linii fabularnej po całej mapie – Lucy trafia aż na północ, do Nassau, a Padre ciągnie w zupełnie przeciwną stronę, na południowy zachód, w rejon Chinchorro. W tym poradniku skupiam się właśnie na wątku Padre, bo jego podejście do sprawy Maynarda jest, delikatnie mówiąc, dość nietypowe – bo w tej sytuacji wróg mojego wroga staje się przyjacielem, nawet jeśli mowa o Hiszpanach.

Spotkanie z Padre na Santanillas
Żeby ruszyć tym wątkiem, trzeba popłynąć na wyspę Santanillas i odnaleźć tam Padre, czekającego na plaży. Krótka rozmowa na lądzie i już po chwili z powrotem stoisz za sterem statku, tym razem z rozkazem płynięcia na wschód, gdzie mają czekać sojusznicy Padre pływający pod hiszpańską banderą.

Szczerze mówiąc, ten moment mnie trochę zaskoczył – bo Hiszpanie w tej grze rzadko kiedy są kimś, komu ufasz bez zastrzeżeń. Ale nienawiść do Maynarda okazuje się na tyle silna, że nawet naturalni wrogowie potrafią na chwilę odłożyć różnice na bok. Fajnie to zresztą pokazuje, jak bardzo Maynard zdążył sobie w tej historii narobić wrogów.
Pierwsza fala – flota angielska
Kiedy dołączysz do hiszpańskiej ekipy, czeka cię starcie z całą flotą angielskich okrętów wojennych – od fregat po mniejsze jednostki. Tutaj mała, ale bardzo praktyczna rada: jeśli w trakcie walki zaczniesz tracić zdrowie, warto wejść na pokład jednego z sojuszniczych statków i naprawić się w locie, zamiast ryzykować zatopienie na środku bitwy.

Najbardziej irytującym elementem tego starcia są dla mnie szkunery – same w sobie nie robią wielkiej różnicy, ale te, które zrzucają wybuchowe beczki na wodę, potrafią naprawdę popsuć rytm walki, jeśli nie zwróci się na nie uwagi. Z drugiej strony można to obrócić na swoją korzyść, bo te same beczki równie chętnie uszkadzają okręty przeciwnika, jeśli tylko znajdą się we właściwym miejscu w złym dla nich momencie.
Druga fala – wsparcie Brytyjczyków
Gdy uporasz się z pierwszą flotą, Brytyjczycy nie odpuszczają i wysyłają drugą grupę okrętów, by dokończyć robotę. Nie zdziw się, jeśli w tym starciu pojawią się także najemnicy – to nowość, której na pewno się nie spodziewałem przy pierwszym podejściu. Fala liczy raptem cztery jednostki, ale połączenie fregaty, szkunerów i bryga wciąż potrafi napsuć krwi, jeśli podejdzie się do tego bez planu.

Taktyka pozostaje ta sama, co przy pierwszej fali – najpierw likwidujesz mniejsze jednostki, dopiero potem bierzesz się za większe cele. Fregata jest tu zdecydowanie najtwardszym orzechem do zgryzienia, ale przy dobrze wycelowanym moździerzu można ją wykończyć naprawdę sprawnie, bez niepotrzebnego przeciągania walki.
Trzecia, ostatnia fala
Na szczęście trzecia grupa okrętów to już zdecydowanie mniejsze wyzwanie – zaledwie dwa mniejsze statki i dwie fregaty. Po dwóch wcześniejszych falach ta ostatnia wydaje się niemal formalnością, choć wciąż warto zachować czujność, bo nawet osłabiona po dwóch bitwach Kawka potrafi oberwać niespodziewanie mocno, jeśli zignoruje się jeden przypadkowy salwowy strzał z boku.

Po rozprawieniu się z ostatnią falą misja Sojusznik z Konieczności dobiega końca, a hiszpańscy sojusznicy Padre pokazują, że czasem najlepszą przyjaźń buduje się nie na wspólnych wartościach, tylko na wspólnym wrogu.






