AC Black Flag Resynced – jak pokonać Juliena Du Casse?

Julien Du Casse to pierwszy poważny templariuszowski boss, z jakim mierzy się Edward w Black Flag Resynced. Do starcia dochodzi pod koniec Sekwencji 3, w trakcie głównej misji Szaleniec. Sama walka wcale nie jest trudna w sensie mechanicznym – system walki w tej grze jest w gruncie rzeczy prosty, ale Du Casse potrafi zaskoczyć, bo zamiast rzucać się do ciebie z ostrzem, woli trzymać dystans i zasypywać cię strzałami z pistoletu.

Ta jego niechęć do walki wręcz sprawiła, że pierwsze podejście do tego starcia zajęło mi trochę więcej czasu, niż się spodziewałem, więc rozpisuję poniżej sprawdzoną strategię.

Jak sprowokować przeciwnika?

Kiedy dotrzecie na pokład Nostromo, potężnego okrętu klasy Man-o-War, na którym rozgrywa się finał misji, Du Casse na początku wcale nie będzie zaalarmowany waszą obecnością. To daje świetną okazję, żeby po cichu przerzedzić szeregi otaczających go strażników. Skrytobójcze eliminacje żołnierzy na pokładzie znacząco ułatwiają późniejszą walkę z samym bossem – im mniej przeciwników zostanie na statku, tym mniej zmiennych trzeba będzie ogarniać w trakcie właściwego starcia.

Trzeba jednak pamiętać, że nie da się wyeliminować wszystkich po kolei – w pewnym momencie Julien Du Casse i tak zauważy Edwarda i wtedy oficjalnie zaczyna się walka z bossem.

Na co uważać podczas ataków Du Casse?

Gdy starcie już się rozpocznie, Julien będzie głównie strzelał z dystansu, korzystając ze swoich pistoletów. Trafienie takim strzałem zabiera Edwardowi naprawdę sporo zdrowia, więc warto pilnować ikony celowania pojawiającej się nad głową przeciwnika – gdy zaczyna się wypełniać, trzeba czym prędzej wykonać unik w bok, żeby uniknąć obrażeń.

Jest też inny sposób na poradzenie sobie z tym problemem – można chwycić pobliskiego wrogiego strażnika jako żywą tarczę. Dzięki temu Edward nie tylko unika kuli Juliena, ale przy okazji eliminuje przytrzymywanego przeciwnika. To naprawdę wygodna taktyka, którą warto stosować regularnie, żeby stopniowo zmniejszać liczbę wrogich żołnierzy wciąż kręcących się po pokładzie – a im mniej ich zostanie, tym łatwiej zapanować nad całym starciem.

Sposoby na zadawanie obrażeń Julienowi

Bezpośredni atak na Du Casse zwykle kończy się tym, że po prostu odbija cios i natychmiast oddaje strzał z pistoletu, który praktycznie zawsze trafia. Dużo skuteczniejszą metodą jest poczekanie, aż to on zaatakuje pierwszy – gdy zobaczycie czerwony sygnał ostrzegawczy, wykonajcie perfekcyjny unik. Udana reakcja wprowadza bossa w coś na kształt oszołomienia, dzięki czemu macie sporo czasu, żeby wyprowadzić serię celnych ciosów, zanim Julien znów odskoczy na bezpieczny dystans i wróci do strzelania.

Kolejną opcją jest odpowiadanie mu tym samym – strzelanie z własnych pistoletów Edwarda. Obrażenia z tej broni nie są może powalające, ale to solidny sposób, żeby stopniowo obniżać pasek zdrowia bossa albo dobić ostatni jego fragment. W zależności od tego, jak daleko zaszliście z ulepszeniami craftingowymi, Edward jest w stanie oddać od dwóch do czterech strzałów, zanim będzie musiał przeładować broń.

Warto pamiętać, że amunicja do pistoletów jest ograniczona. Można ją uzupełniać, eliminując pozostałych na pokładzie strażników i przeszukując ich ciała – choć nie zawsze i nie każde ciało da dodatkowe naboje, więc trzeba liczyć się z pewną dozą losowości.

Beczki wybuchowe – najszybsza droga do zwycięstwa

Na pokładzie Nostromo znajduje się kilka charakterystycznych czerwonych beczek wybuchowych, które można podpalić ręcznie albo zdetonować strzałem z pistoletu. Trafienie momentu, w którym Julien Du Casse akurat znajduje się w pobliżu jednej z takich beczek, bywa trudne, bo boss lubi się przemieszczać, ale efekt jest tego naprawdę wart. Wysadzenie beczki, gdy przeciwnik stoi obok, odbiera mu ogromny kawałek paska zdrowia za jednym zamachem.

Jeśli uda się wam to zrobić w momencie, gdy zdrowie Juliena spadnie już poniżej 50%, całkiem możliwe, że taki wybuch od razu zakończy walkę i pozwoli pokonać go na miejscu – osobiście udało mi się to przy drugiej próbie, i muszę przyznać, że satysfakcja z takiego efektownego zakończenia starcia była naprawdę spora.

Może Cię zainteresować

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *