Take the Cake

Take the Cake to puzzle platformer od czeskiego studia Ebenit, wydany w listopadzie 2017 roku. Historia jest prosta i sympatyczna – wcielasz się w Franka, puszystą kulkę futra, której złośliwe roboty ukradły ukochane ciasto. Twoim zadaniem jest je odzyskać. Brzmi niegroźnie i taki właśnie jest cały klimat tej gry.
Rdzeń rozgrywki opiera się na zmienianiu koloru postaci i realistycznej fizyce, a przez całą grę przemierzasz 27 poziomów rozłożonych w pięciu różnych środowiskach. Do dyspozycji masz też ręcznie robioną rakietę i walkę z bossami. Twórca gry, Martin Kuneš, od początku chciał stworzyć tytuł, w którym wszystko komunikowane jest wizualnie – od mechanik rozgrywki po samą fabułę. Bez jednego słowa tekstu. I trzeba przyznać, że to podejście ma swój urok.

Graficznie gra prezentuje się skromnie, ale spójnie – minimalistyczna stylistyka nie przeszkadza w zabawie i dobrze współgra z lekkim, niemal bajkowym tonem całości. To zdecydowanie lekki i niewymagający tytuł, bez głębszych znaczeń i rozbudowanej narracji. Jeśli szukasz czegoś na relaks, a nie intelektualnego wyzwania na miarę klasycznych platformerów, możesz poczuć się jak w domu.
Mechanika zmiany kolorów to pomysł, który na papierze brzmi świeżo – w praktyce jednak nie zostaje rozwinięty tak daleko, jak mógłby. Zagadki są przystępne, a sama rozgrywka rzadko funduje momenty prawdziwego „aha”. Poziomy są zróżnicowane wizualnie, ale po kilku środowiskach zaczyna wkradać się pewna powtarzalność.
Dla bardziej rywalizacyjnych graczy dostępne jest wyzwanie na najlepszy czas ukończenia każdego poziomu, co może przedłużyć żywotność gry. Obsługa pada i klawiatury działa bez zarzutów.

Na Steamie gra zbiera 86% pozytywnych opinii na podstawie 30 recenzji – nie jest to może imponująca liczba ocen, ale wynik jest uczciwy. Większość graczy docenia uroczą oprawę i pomysłowy koncept, choć niektórzy wskazują na zbyt krótki czas gry i niedostatecznie rozwinięte mechaniki.
Take the Cake to przyjemna, bezpretensjonalna gra na jedno popołudnie. Nie rewolucjonizuje gatunku, ale też nie próbuje być czymś, czym nie jest. Jeśli trafisz na nią podczas promocji – a regularnie pojawia się z przeceną sięgającą ponad 90% – za kilka złotych spokojnie warto dać jej szansę. Na pełną cenę trzeba mieć szczególną słabość do uroczych furballi i skradzionych ciast.






