Jak przejść Las Szeptów w Duel of Champions?

Szczerze? Kiedy pierwszy raz wszedłem do Lasu Szeptów, myślałem że to będzie kolejna standardowa walka. Skończyło się na trzech próbach pod rząd i sporej dawce frustracji, zanim w ogóle zrozumiałem, o co tu chodzi. Sama nazwa lokacji już zapowiada coś nieprzyjemnego, ale prawdziwy problem tkwi w przeciwnikach – konkretnie w Pokutujących Duszach.

Te bestie mają jedną, bardzo wredną cechę: redukują obrażenia o połowę, jeśli atakuje je jednostka bez magii. Innymi słowy – jeśli liczyliście na rozjechanie tej walki czystą siłą fizyczną, możecie od razu zapomnieć. Tu wygrywa tylko dobrze przemyślana kombinacja czarów, jednostek i taktyki na kolejne tury.

Poniżej rozpisuję, jak podeszłem do tego wyzwania z każdą z trzech frakcji – Przystanią, Inferno i Nekropolią. To nie jest teoria z podręcznika, tylko to, co realnie u mnie zadziałało.

Jak grać Przystanią w Lesie Szeptów?

Tutaj cała gra kręci się wokół jednej rzeczy – ochrony bohatera za wszelką cenę. Brzmi brutalnie, ale najsłabsze jednostki z talii traktuję czysto jako mięso armatnie, które ma tylko osłonić główną postać przed atakami.

Moja kolejność działań wygląda mniej więcej tak: na starcie podbijam moc czarów do poziomu drugiego, a dopiero potem inwestuję w magię ofensywną, ciągnąc ją aż do poziomu czwartego. Dopiero na końcu wyrównuję poziom mocy wszystkich jednostek ofensywnych – dzięki temu atak faktycznie ma sens, zamiast rozjeżdżać się w różne strony.

Jeśli chodzi o skład talii, sprawdziły mi się przede wszystkim Pomniejsze Żywiołaki Powietrza – idealne, żeby zadać pierwszy cios, zanim przeciwnik zdąży się zorganizować. Obok nich trzymam Blaski Chwały, które dają dodatkowe wzmocnienia jednostkom atakującym. To właśnie one powinny iść pierwsze do walki, a każde leczenie kieruję głównie na nie – reszta słabszych jednostek i tak służy tylko jako żywa tarcza dla bohatera. Uwaga, bo to naprawdę ważne: pierwsze tury decydują tu o wszystkim. Jeden zły ruch na początku i cały plan sypie się jak domek z kart.

Jak grać Inferno w Lesie Szeptów?

Z Inferno podejście jest zupełnie inne – tu liczy się szybkość i agresja, a nie cierpliwe budowanie przewagi. Na sam początek zawsze sięgam po Dom Szaleństwa. Ta karta usuwa sporą część talii przeciwnika, dzięki czemu od razu zyskuję przewagę liczebną i to ja dyktuję tempo starcia, zanim przeciwnik zdąży się rozkręcić.

Później zostaje już tylko systematyczne wykaszanie jednostek wroga i pilnowanie jego talii przy pomocy magicznych wzmocnień na własnych kartach. Inferno po prostu nie wybacza wolnego startu – jeśli oddacie inicjatywę przeciwnikowi, będziecie gonić stratę do samego końca walki.

Jak grać Nekropolią w Lesie Szeptów?

Nekropolia to zdecydowanie najbardziej nerwowa z tych trzech opcji, bo przeciwnik operuje bardzo podobnymi kartami do naszych. Efekt? Cała walka zamienia się w czyste starcie magii na magię, gdzie liczy się każdy detal.

W tym przypadku stawiam na jednostki z odpornością na obrażenia magiczne – bez tego szybko zostaniecie rozłożeni na łopatki. Do tego dorzucam karty wspierające regenerację i ochronę, bo w tej frakcji walka potrafi się ciągnąć, a przetrwanie jest tak samo ważne jak zadawanie obrażeń. Priorytetem ataku zawsze są dla mnie jednostki wspierające przeciwnika – złamanie jego formacji na tym froncie zwykle rozstrzyga całą walkę szybciej, niż mogłoby się wydawać.

Kilka dodatkowych rzeczy, które warto wiedzieć

Redukcja obrażeń u Pokutujących Dusz działa wyłącznie przeciwko atakom fizycznym – to jedna z tych informacji, które oszczędzą wam kilku podejść do tej walki, jeśli zapamiętacie ją od razu i postawicie na magię. Poza tym dobre zarządzanie energią bohatera i jednostek to podstawa, żeby przeżyć najgorsze, początkowe tury starcia.

Warto też pamiętać, że część czarów defensywnych potrafi dodatkowo wzmacniać skuteczność ataków magicznych, co szczególnie odczuwalne jest w Nekropolii i Przystani. I ostatnia rzecz – dobrze zbalansowana talia, łącząca jednostki ofensywne z defensywnymi, naprawdę robi różnicę w tak długiej i wymagającej walce jak ta.

Może Cię zainteresować

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *