Dear Passengers pod ostrzałem jeszcze przed premierą. Kontrowersyjne żarty i pytania o AI psują świetny start

Jeszcze kilka dni temu Dear Passengers zapowiadało się na kolejny hit do wspólnego grania ze znajomymi. Gra błyskawicznie zdobywa popularność w mediach społecznościowych, a liczba zapisów na listę życzeń Steama rośnie w zawrotnym tempie. Teraz jednak zamiast o zabawnej rozgrywce mówi się głównie o kontrowersjach.

Twórcy muszą tłumaczyć się zarówno z odniesień do Jeffreya Epsteina i P. Diddy’ego, jak i z oskarżeń dotyczących wykorzystania generatywnej sztucznej inteligencji podczas produkcji gry.

Nowy hit do grania ze znajomymi?

Jeśli nie kojarzycie Dear Passengers, to najprościej opisać go jako połączenie Peak z chaosem rodem z Human: Fall Flat.

Gracze wspólnie obsługują samolot, wykonują różne obowiązki na pokładzie, opiekują się pasażerami i próbują opanować kolejne kryzysowe sytuacje. Wszystko działa na fizyce ragdoll, więc prędzej czy później każda akcja zamienia się w kompletny bałagan.

To właśnie ten lekki, imprezowy klimat sprawił, że gra zaczęła błyskawicznie zdobywać popularność.

Gracze zauważyli niepokojące nawiązania

Problemy zaczęły się po analizie zwiastuna. Internauci zwrócili uwagę na identyfikatory postaci. Jeden z bohaterów nosi nazwę Epst. J, co wiele osób odebrało jako oczywiste nawiązanie do Jeffreya Epsteina, skazanego przestępcy seksualnego.

Część społeczności zauważyła, że skrót może odnosić się do European Pilot Selection & Training, ale dodanie litery „J” sprawiło, że większość graczy nie uwierzyła w przypadek.

To nie jedyne kontrowersyjne imię. W zwiastunie pojawia się także postać nazwana PDaddy, co wielu odebrało jako odniesienie do P. Diddy’ego, który również mierzy się z bardzo poważnymi oskarżeniami.

Twórcy zaprzeczają, ale dolewają oliwy do ognia

Na oficjalnym Discordzie jeden z deweloperów zapewnił, że studio nie popiera działań Jeffreya Epsteina. Problem w tym, że użytkownicy szybko znaleźli inną wiadomość tego samego dewelopera, w której zachęcał społeczność do publikowania kolejnych memów związanych z Epsteinem.

Trudno się więc dziwić, że część graczy uznała takie tłumaczenie za mało przekonujące. Jak dla mnie hitem jest wyrzucenie Trumpa z samolotu.

Pojawiły się też pytania o wykorzystanie AI

Na tym kontrowersje się nie skończyły. Internauci odkopali ofertę pracy opublikowaną przez studio, w której poszukiwano osoby dobrze znającej generatywną sztuczną inteligencję do tworzenia koncepcji graficznych.

Po nagłośnieniu sprawy zapis zniknął z ogłoszenia, co tylko podsyciło spekulacje.

Twórcy zapewniają jednak, że żaden członek zespołu nie korzystał z generatywnego AI podczas produkcji Dear Passengers. Podobnych informacji nie ma również na karcie gry na Steamie.

Nie oznacza to jednak, że temat został definitywnie zamknięty. Steam nie wymaga od deweloperów pełnego ujawniania sposobu wykorzystania AI w procesie tworzenia gier, dlatego obecnie nie da się jednoznacznie potwierdzić ani wykluczyć takich praktyk.

Dobry pomysł, zły rozgłos

Szkoda, bo sam koncept Dear Passengers wygląda naprawdę obiecująco. Gry nastawione na wspólną zabawę przeżywają ostatnio świetny okres, a tytuł miał wszystko, by dołączyć do hitów odpalanych ze znajomymi na weekendowe wieczory.

Zamiast dyskusji o zwariowanej rozgrywce, internet skupia się jednak na niesmacznych żartach i kolejnych oskarżeniach. Czy wpłynie to na popularność gry? Trudno powiedzieć. Na razie warto jednak pamiętać, że zarzuty dotyczące wykorzystania AI nie zostały potwierdzone, a część informacji opiera się wyłącznie na odkryciach społeczności i stanowisku samych twórców.

Może Cię zainteresować

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *