Dead Trigger 2

Wydane w 2013 roku przez Madfinger Games (dziś DECA Games), Dead Trigger 2 to jedna z tych mobilnych gier, które okazały się na tyle dobre, żeby przeżyć ponad dekadę. Ponad 110 milionów pobrań to liczba, która mówi sama za siebie – ale czy w 2025 roku ta strzelanka wciąż trzyma poziom? Sprawdźmy to uczciwie.
Fabuła – pretekst do strzelania, ale sprawny
Świat po apokalipsie zombie, ruch oporu, misje ratunkowe. Nie ma tu literackiej głębi, ale historia spełnia swoje zadanie – daje powód, żeby biec przez kolejne lokacje. Gra prowadzi gracza przez 10 regionów świata, od Stanów Zjednoczonych przez Europę aż po Azję, z ponad 600 różnymi scenariuszami rozgrywki. Przerywniki fabularne i interakcje z NPC-ami w bazie – Gunsmith, Scientist, Medic, Engineer – budują minimalną, ale przyjemną otoczkę narracyjną.
Sterowanie – jeden z najlepszych mobilnych FPS-ów
To jest coś, w czym Dead Trigger 2 naprawdę błyszczy. Gra robi coś prawie niemożliwego – tworzy pełnoprawnego FPS-a, który wygląda i gra się świetnie na telefonie, nawet bez zewnętrznego kontrolera. Wirtualny joystick pojawia się dokładnie tam, gdzie dotkniesz ekran – co daje intuicyjne poczucie kontroli niemal od razu.
Do wyboru są dwa tryby: automatyczne strzelanie (broń odpala się gdy celownik pokrywa się z wrogiem) oraz tryb manualny z pełną kontrolą nad oddawaniem strzałów i celowaniem przez przyrządy. Gra obsługuje też kontrolery Bluetooth z w pełni konfigurowalnym układem przycisków, co daje prawdziwie konsolowe doświadczenie w podróży.
Arsenał i przeciwnicy – zaskakująca różnorodność
Ponad 70 rodzajów broni – pistolety, karabiny szturmowe, snajperki, miniguny, wyrzutnie rakiet, a nawet broń eksperymentalna – sprawia, że zawsze jest co ulepszać i z czym eksperymentować. Do tego dochodzą gadżety: wieżyczki, miny, drony bojowe i… śmiertelne kurczaki, jeśli ktoś potrzebuje odskoczni od powagi sytuacji.
Różnorodność przeciwników to jeden z najmocniejszych elementów gry. Klasyczne powolne zombie to dopiero wstęp – szybkie odmiany, kwasem plujący Scienfreak, pancerny Panzer czy brutalny Rager wymagają zupełnie innego podejścia. Gdy gra zaczyna serwować specjalne zombie, rozgrywka staje się naprawdę chaotyczna i wymagająca – i właśnie wtedy jest najlepsza.
Grafika – wciąż imponująca po ponad dekadzie
Świetne sterowanie i dobra grafika jak na grę mającą już 11 lat – ta opinia pojawia się w recenzjach graczy regularnie. W momencie premiery Nvidia demonstrowała Dead Trigger 2 jako tech demo dla chipa Tegra 4, a porównywalność grafiki do Xbox 360 i PlayStation 3 była często przytaczana przez recenzentów. Dziś standardy są oczywiście wyższe, ale gra nadal wygląda solidnie i działa płynnie nawet na starszym sprzęcie.
Mroczna strona – grind i reklamy
Tutaj zaczyna się mniej komfortowa część recenzji. System craftingu z licznikami czasu potrafi być frustrujący – ulepszenie poziomu technologii do trzeciego szczebla zajmuje całą dobę i kosztuje 40 000 dolarów w grze, co jest czytelnym zaproszeniem do otwarcia portfela.
Dodatkowo w ostatnich wersjach gra nabrała agresywności jeśli chodzi o reklamy – po każdej misji pojawia się przerywnik reklamowy, co psuje rytm rozgrywki i irytuje szczególnie tych, którzy pamiętają wcześniejsze wersje bez tego problemu. To zauważalna zmiana na gorsze w porównaniu do oryginalnego wydania.
Kampania fabularna zostaje w pewnym momencie ucięta, a gracz jest wrzucany w nieskończony cykl misji pobocznych i turniejów – co dla kogoś, kto szedł za historią, może być sporym rozczarowaniem.
Czy warto zagrać w Dead Trigger 2?
Gracze, którzy wracają po latach, przyznają szczerze: gra wciąż jest jedną z najlepszych mobilnych strzelanek o zombie, jeśli nie najlepszą – z niesamowitą różnorodnością broni, misji i typów rozgrywki. Jednocześnie cierpliwość potrzebna do przebicia się przez grind bez płacenia jest znacznie większa niż kiedyś.
Dead Trigger 2 to solidna, wciąż atrakcyjna propozycja dla fanów mobilnych FPS-ów – pod warunkiem, że godzisz się na casualowe tempo postępu i nie przeszkadza Ci reklama po każdej misji. Dla kogoś, kto szuka dynamicznej strzelaniny w krótkich sesjach bez inwestowania pieniędzy – wciąż doskonały wybór. Dla kogoś, kto oczekuje rozbudowanej fabuły i braku grindowania – może rozczarować.





