Tak wyglądałby Doom 4 … już żałujecie?

Nowe grafiki i animacje z anulowanego Doom 4 ponownie rozbudziły wyobraźnię fanów. W sieci pojawiły się materiały pokazujące, jak id Software początkowo widziało przyszłość serii, zanim całkowicie zmieniło kierunek i wypuściło reboot Dooma w 2016 roku. Jako ktoś, kto spędził przy tej serii masę godzin, mam mieszane uczucia – z jednej strony szkoda niewykorzystanych pomysłów, z drugiej trudno nie docenić decyzji studia.

Prace nad Doom 4 ruszyły jeszcze w 2007 roku, oficjalna zapowiedź padła rok później, ale projekt ostatecznie trafił do kosza w 2013. Zamiast go kończyć, id Software postawiło wszystko na nową wizję, z której narodził się świetnie przyjęty Doom z 2016 roku. Według wcześniejszych przecieków gra miała być znacznie bardziej militarna i realistyczna, mocno inspirowana ówczesnym trendem zapoczątkowanym przez Call of Duty. Nie bez powodu gracze ochrzcili ją kiedyś mianem „Call of Doom”.

Między 11 a 12 lipca 2026 roku użytkownicy Twittera Crispies i WadOverdose opublikowali sporą paczkę niepublikowanych wcześniej materiałów z projektu. Wśród nich znalazły się grafiki koncepcyjne, modele broni, pojazdów oraz przeciwników. Szczególnie przykuły moją uwagę niemal ukończone modele demonów – impów, lawowych potworów, Soul Swallowerów czy Hell Cancerów.

Ciekawie wyglądał też pomysł przeciwników potrafiących łączyć się z innymi demonami i tworzyć jeszcze groźniejsze bestie. To rozwiązanie od razu skojarzyło mi się z mechaniką znaną z Cronos: The New Dawn. Co więcej, na kanale Crispiesa w serwisie YouTube można zobaczyć krótkie animacje pokazujące te stworzenia w ruchu.

Najciekawsze jest jednak to, że część tych porzuconych projektów najwyraźniej nie poszła całkowicie na straty. Fani zauważyli, że w dodatku Doom: The Dark Ages – Revelations pojawiają się elementy przypominające zawartość anulowanego Doom 4. Podczas retrospekcji Doom Slayer korzysta z karabinu szturmowego i miniguna wyglądających niemal identycznie jak modele z wycieków.

Podobieństwa widać też w miejskich lokacjach DLC. W społeczności szybko pojawiły się spekulacje, że może to być subtelne nawiązanie do niewydanej gry albo nawet sugestia, że wydarzenia z Doom 4 w jakiejś formie istnieją w obecnym kanonie. Osobiście traktuję to raczej jako mrugnięcie okiem do fanów niż przypadek.

Historia Doom 4 pokazuje, że nawet skasowany projekt potrafi żyć własnym życiem przez lata. Każdy kolejny wyciek pozwala zajrzeć za kulisy produkcji i zobaczyć, jak bardzo gra może zmienić się od pierwszych pomysłów do finalnej wersji. Patrząc na różnice między tym projektem a Doomem z 2016 roku, trudno uwierzyć, że początkowo miała to być właściwie ta sama gra.

Patrząc z perspektywy czasu, uważam, że id Software podjęło właściwą decyzję. W okresie, gdy niemal każda strzelanka próbowała kopiować Call of Duty, Doom z 2016 roku przypomniał, jak powinien wyglądać szybki, brutalny i bezkompromisowy shooter.

To właśnie powrót do korzeni sprawił, że seria odzyskała swoją tożsamość. Dzisiejszy Doom eksperymentuje z nowymi pomysłami, nawet tak odważnymi jak średniowieczne klimaty, ale patrząc na materiały z anulowanego Doom 4, aż chce się zastanowić, jak wyglądałaby historia marki, gdyby id Software wtedy nie zmieniło kursu.

Może Cię zainteresować

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *