Pokémon Odyssey II: Heroes of Lemuria

Mashupy zawsze miały w sobie coś magicznego. Pamiętam, jak pierwszy raz usłyszałem „Collision Course” Jay-Z i Linkin Park i kompletnie mnie to rozwaliło. Połączenie dwóch zupełnie różnych światów w jedną całość działa na wyobraźnię, i dokładnie tak samo jest z grami. Dlatego właśnie tak bardzo lubię Pokémon Odyssey i dlatego wiadomość o oficjalnym rozpoczęciu prac nad sequelem naprawdę mnie ucieszyła.

Ten ROM hack oparty na Fire Red wywraca formułę Pokémonów do góry nogami. Włoski twórca PacoScarso zmiksował klasyczne Pokémony ze światem i mechanikami Etrian Odyssey z Nintendo DS, przenosząc graczy do królestwa Lemurii zbudowanego wokół Drzewa Świata, Yggdrasil.

Zamiast zbierać odznaki w salach i mierzyć się z Elitarną Czwórką, w tej odsłonie stawiamy czoła wyzwaniom, szukamy skarbów, wykonujemy questy i próbujemy zdobyć audiencję u Overlorda – istoty zdolnej spełnić każde życzenie. To historia, która wciąga jak dobra powieść fantasy, a do tego dorzucono starannie dobrane Pokémony.

Warto pamiętać, że wszystko, co na razie wiemy, pochodzi wyłącznie z opisu sequela – nie ma jeszcze żadnych nagrań ani dema, więc PacoScarso przekonał nas do siebie samym słowem pisanym. Plany na kontynuację są ambitne, ale skoro pierwsza część dała radę, to nie mam wątpliwości, że i tym razem się uda. Warstwa fabularna i eksploracyjna sprawiły, że pierwszy Pokémon Odyssey wybija się na tle innych hacków opartych na Fire Red, a do tego dochodzi aż 8 podklas postaci do wyboru – od Pugilisty przez Sovereigna po Survivalistę. Każda z nich ma swoje unikalne bonusy wpływające na rozgrywkę, więc wybór faktycznie ma znaczenie i całość bardziej przypomina prawdziwe RPG niż typowego Pokémona.

Do tego dochodzi zupełnie nowy typ – Aether Type – a wraz z nim cała masa świeżych mechanik: zmieniacze natury, zmieniacze umiejętności, miękkie limity poziomów i tyle poboczych questów, że starczyłoby na niejedno Farfetch’d z leekiem w garści. PacoScarso przygotował też zupełnie nowy soundtrack, więc ani przez chwilę nie poczujecie, że gracie w zwykłego Fire Reda.

Wszystkie 250 Pokémonów, jakie napotkacie w grze, występują w swoich formach eltriańskich – Rowlet dostał na przykład czapeczkę rodem z Robin Hooda. Może nie jest to najbardziej szalona rzecz, o jakiej tu wspomniałem, ale trzeba przyznać, że zdecydowanie najbardziej urocza.

PacoScarso na razie nie zdradza, kiedy gra trafi do graczy, ale patrząc na to, co pokazał do tej pory, szykuje się naprawdę solidna przygoda – bardziej klimatem przypominająca Dragon Quest niż klasycznego Fire Reda. Świat Lemurii ma też coś ze Zeldy, a to, jak dobrze wiecie, w moich oczach to bardzo wysoka poprzeczka. Śledźcie temat dalej, a najświeższe informacje o projekcie znajdziecie na profilu PacoScarso na X.

Może Cię zainteresować

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *