Microsoft skasował konto fana Xboksa po tym, jak padło ofiarą hakerów i to dopiero początek złych wieści dla cyfrowych graczy

Szczerze mówiąc, im więcej czytam takich historii, tym bardziej boję się o przyszłość mojej biblioteki gier. Mam wrażenie, że przejście na w pełni cyfrową przyszłość konsol to coraz bardziej realny scenariusz, a to, co spotkało pewnego fana Xboksa, tylko potwierdza, że mamy powody do obaw.
Od lat słyszymy zapewnienia, że cyfrowe zakupy to w gruncie rzeczy tylko licencje, które w każdej chwili mogą zostać nam odebrane przez platformy pokroju PlayStation, Xboksa czy Nintendo. Teoretycznie wiedzieliśmy o tym ryzyku, ale kiedy widzi się je na żywym przykładzie, robi się nieswojo.
Microsoft usuwa konto po włamaniu – zamiast pomóc, ukarał ofiarę
Sprawa wypłynęła na Twitterze za sprawą użytkownika podpisującego się jako JoshuaKhane, który opublikował wiadomość otrzymaną od Microsoftu po zgłoszeniu włamania na swoje konto. Firma potwierdziła, że doszło do nieautoryzowanego dostępu, ale zamiast przywrócić dostęp prawowitemu właścicielowi, zdecydowała się na coś zupełnie innego – trwałe zawieszenie konta.

To, co najbardziej uderza w tej sytuacji, to fakt, że Microsoft nie ograniczył się tylko do samego konta Xbox. Razem z nim zniknęły też wszystkie pliki przechowywane na OneDrive, w tym lata zgromadzonych danych i zdjęcia dziecka użytkownika. Innymi słowy – firma sama przyznała, że konto padło ofiarą włamania, po czym zamiast pomóc, po prostu wymazała wszystko bez śladu.
W swoim wpisie, który zdążył już zdobyć sporą popularność, Joshua podkreśla, że przez lata wydał na gry tysiące euro, a teraz słyszy od Microsoftu, że jedyną opcją jest założenie nowego konta i ponowny zakup wszystkiego od zera. Ciężko o bardziej dosadny przykład braku empatii ze strony wielkiej korporacji, a coś mi mówi, że Joshua wcale nie jest tu odosobnionym przypadkiem.
Co to oznacza dla graczy stawiających na cyfrowe biblioteki
Jeśli Microsoft i Sony rzeczywiście chcą pójść w stronę pełnej rezygnacji z nośników fizycznych – a wszystko na to wskazuje, mimo głośnych protestów graczy – to najwyższy czas, żeby zaczęli poważnie traktować kwestię ochrony cyfrowej własności. W przeciwnym razie obie platformy mogą po prostu zostać w tyle za PC, gdzie tego typu absurdalne sytuacje zdarzają się znacznie rzadziej.






