Gracze Path of Exile 2 przywołali 2000 szkieletów i zamienili grę w pokaz slajdów. Potem zastawili pułapkę na niczego nieświadomych graczy

Większość graczy Path of Exile 2 po kilku tygodniach nowej ligi odkłada grę i czeka na kolejną aktualizację. Są jednak tacy, którzy zamiast kończyć sezon, postanawiają sprawdzić, gdzie leżą granice silnika gry. Efekt? Armia licząca około 2000 szkieletów, liczba klatek na sekundę spadająca praktycznie do zera i jedna z najzabawniejszych pułapek, jakie widziano w PoE 2.

Za całym eksperymentem stoi streamer Empyriangaming, który wraz z grupą znajomych postanowił stworzyć najpotężniejszą możliwą armię nieumarłych.

Jak przywołać 2000 szkieletów?

Standardowy build oparty na przywołańcach pozwala kontrolować około 10-15 szkieletów. Empyriangaming postanowił jednak maksymalnie obniżyć koszt utrzymania każdej jednostki i jednocześnie zwiększyć dostępne zasoby, dzięki czemu mógł przywołać ich znacznie więcej.

Szybko okazało się jednak, że Path of Exile 2 posiada twardy limit 255 stworzeń każdego typu. Po jego przekroczeniu gra usuwa wszystkie przywołane jednostki i resetuje licznik. Rozwiązanie? Zaprosić pięciu znajomych. Każdy z nich stworzył własną armię, a następnie cała szóstka połączyła siły.

Gra praktycznie przestała działać

Problemy zaczęły się jeszcze przed osiągnięciem pełnej liczby stworzeń. Już przy 255 szkieletach należących do jednego gracza liczba klatek spadła do poziomu przypominającego pokaz slajdów.

Animacje wykonywały się z ogromnym opóźnieniem, a serwer przez długie sekundy próbował nadrobić wszystkie wydane polecenia. Gdy cała grupa weszła do Trial of the Sekhemas, gdzie można zdobyć błogosławieństwo niemal podwajające liczbę przywoływanych sług, sytuacja zrobiła się jeszcze bardziej absurdalna.

Na ekranie pojawiło się około 2000 szkieletów, a wykonanie zwykłego uniku potrafiło zająć nawet kilkadziesiąt sekund. Jeden z uczestników żartował, że źle wymierzył przewrót i musi poczekać jeszcze pół minuty, zanim postać faktycznie go wykona.

Nawet bossowie nie mieli znaczenia

Grupa próbowała później przetestować swoją armię na mapach przeciwko bossom, ale okazało się to niemal niemożliwe. Poruszanie się o kilka metrów zajmowało całe minuty, więc samo odnalezienie przeciwnika było większym wyzwaniem niż walka.

Eksperyment pokazał, że choć Path of Exile 2 pozwala tworzyć niezwykle kreatywne buildy, to silnik gry zdecydowanie nie był przygotowany na jednoczesne obsługiwanie kilku tysięcy aktywnych przywołań.

A potem zwabili innych graczy do „jamy szkieletów”

Na koniec streamer postanowił wykorzystać całe zamieszanie do jeszcze jednego eksperymentu. Wystawił na giełdzie niezwykle cenny przedmiot za śmiesznie niską cenę, licząc na to, że boty handlowe i gracze błyskawicznie pojawią się w jego kryjówce. Plan zadziałał.

Do hideoutu zaczęli wpadać kolejni zainteresowani „okazją”, którzy zamiast spokojnej wymiany zobaczyli pomieszczenie dosłownie wypełnione setkami szkieletów. Wielu natychmiast opuszczało lokację, a na czacie pojawiały się reakcje w stylu: „WTF is this?”.

Ostatecznie komuś udało się kupić wystawiony przedmiot i uciec z tej nietypowej pułapki, ale trudno powiedzieć, czy bardziej zapamięta zdobycz, czy widok kryjówki przypominającej armię rodem z Hadesu.

Cały eksperyment był przede wszystkim zabawnym testem granic Path of Exile 2, ale jednocześnie pokazał, że nawet najbardziej rozbudowane ARPG potrafią skapitulować, gdy gracze zaczną wykorzystywać ich mechaniki w sposób, którego twórcy najwyraźniej się nie spodziewali.

Może Cię zainteresować

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *