Planet Nam Nam

Jedną z najbardziej pożądanych cech gier mobilnych jest uzależniająca rozgrywka. I nie chodzi tu o coś skomplikowanego czy przesadnie ambitnego. Gry na telefon mają wciągać szybko i skutecznie. Mają sprawiać, że mówisz sobie „jeszcze jedna runda”, a potem orientujesz się, że minęła godzina. Planet Nam Nam idealnie wpisuje się w ten schemat. To jeden z tych tytułów, które mimo powtarzalności potrafią zatrzymać gracza na długie sesje, oferując ciągłe ulepszenia, nowe wybory i coraz więcej przeciwników na ekranie.
Gra bardzo sprytnie unika nudy. Cały czas coś się odblokowuje, coś ulepsza, coś można poprawić. Zawsze jest kolejny poziom broni, kolejny upgrade albo nowy wróg, który zmusza do zmiany podejścia. Dzięki temu nawet jeśli mechanika jest prosta, to trudno się od niej oderwać.

Fabuła jest raczej pretekstowa i nie udaje niczego więcej. Wcielasz się w postać o imieniu Pow, który zostaje wysłany przez ziemskie wojsko, by odzyskać skradzione artefakty. Złodziejami są… złe kosmiczne ptaki. Twoje zadanie jest proste – eliminować je wszystkie i odzyskiwać cenne przedmioty. I choć samo strzelanie nie wymaga dużych umiejętności, bo wystarczy tapnąć w ptaka, to z czasem robi się naprawdę intensywnie. Gdy ekran zapełnia się wrogami, a twoja broń nie nadąża, zaczynają się testy refleksu i szybkiego reagowania.
Jednym z największych plusów Planet Nam Nam jest ogromna liczba broni, power-upów i ulepszeń. To zdecydowanie nie jest gra, w której przechodzisz wszystko jednym pistoletem od początku do końca. Każda broń różni się stylem strzelania, pojemnością magazynka i szybkostrzelnością. W praktyce oznacza to, że cała strategia opiera się na tym, kiedy i jakiej broni używasz, a także jak często inwestujesz w ulepszanie swojego arsenału.
Power-upy działają jak karta ratunkowa. Dostajesz je w trakcie gry i potrafią uratować sytuację, gdy ekran zalewa fala wrogów. Trzeba jednak pamiętać, że każdy z nich ma czas odnowienia, więc nie da się spamować ich bez opamiętania. To dodaje trochę taktyki i zmusza do myślenia, kiedy naprawdę warto ich użyć.
Z czasem pojawiają się też nowe typy przeciwników. Jedni są szybsi, inni wolniejsi, niektórzy wytrzymują więcej strzałów, a jeszcze inni potrafią zaskoczyć nietypowym zachowaniem. Mając do dyspozycji cztery bronie i dwa power-upy na ekranie, możesz dynamicznie zmieniać strategię w trakcie jednej rozgrywki, dostosowując się do tego, co aktualnie dzieje się na planszy.
Wszystkie te bronie, ulepszenia i dodatki kupujesz za walutę w grze – monety i diamenty. Zdobywasz je, eliminując ptaki, utrzymując długie combosy i kończąc poziomy z jak najmniejszą utratą zdrowia. To naturalnie motywuje do grania lepiej i efektywniej. Oczywiście, jak w wielu grach mobilnych, istnieje też opcja mikropłatności. Możesz po prostu zapłacić prawdziwymi pieniędzmi i od razu dostać to, na co normalnie trzeba by zapracować. I tu pojawia się klasyczny problem pay-to-win, który trochę odbiera satysfakcję z progresu. Bo jednak największą frajdę daje moment, gdy coś odblokowujesz własnym wysiłkiem.

Nie wszystko jest jednak idealne. Otoczenie szybko zaczyna się powtarzać. Gra oferuje trzy światy, każdy po 16 poziomów, a każdy poziom składa się z sześciu fal. Brzmi solidnie, ale w praktyce oznacza to, że przez długi czas oglądasz bardzo podobne tła. Styl graficzny jest przyjemny dla oka, kolorowy i lekki, ale przydałoby się więcej różnorodności, żeby nie było wrażenia grania w ten sam level przez kilka godzin.
Jedną z najbardziej zaskakujących decyzji twórców jest robotyczny voice-over. Brzmi jak syntezator mowy, który czyta tekst bez żadnych emocji. Taki głos pojawia się w fabule, samouczku i różnych komentarzach, ale zamiast budować klimat, skutecznie go psuje. Przez to humor kompletnie nie wybrzmiewa, a całość traci na charakterze. Wydaje się, że lepszym rozwiązaniem byłoby całkowite usunięcie dubbingu albo zastąpienie go kimś, kto potrafiłby dodać historii trochę życia.
Planet Nam Nam to bardzo wciągająca gra mobilna, która świetnie sprawdzi się na krótsze i dłuższe sesje. Ma proste sterowanie, masę ulepszeń i przyjemne tempo rozgrywki. Szkoda tylko, że nieco cierpi na powtarzalność i kilka dziwnych decyzji projektowych. Mimo to, jeśli szukasz gry, która skutecznie kradnie czas i daje poczucie ciągłego progresu, to zdecydowanie warto dać jej szansę.






