Nowe Castlevania czerpie z hitu Netfliksa. Twórcy zdradzili, skąd wzięły się podobieństwa

Zapowiedź Castlevania: Belmont’s Curse od początku wywoływała skojarzenia z animowanym serialem Netfliksa. Charakterystyczna paleta kolorów, sposób kadrowania scen i ogólny klimat sprawiły, że wielu graczy zastanawiało się, czy nowa produkcja Konami jest bezpośrednio powiązana z ekranową adaptacją.
Okazuje się, że nie. W rozmowie z naszą redakcją przedstawiciele Konami potwierdzili, że gra nie jest częścią uniwersum znanego z serialu. Inspiracje są jednak jak najbardziej świadome.
Producent serii Tsutomu Taniguchi przyznał, że studio chciało przyciągnąć również osoby, które poznały Castlevanię wyłącznie dzięki anime. Dlatego podczas projektowania gry zadbano o to, aby taka grupa od razu poczuła znajomy klimat.
Jeszcze ciekawiej wypowiedział się Emmanuel Nouaille ze studia Evil Empire. Jak zaznaczył, twórcy nie kopiowali konkretnych scen ani postaci z serialu, ale inspirowali się jego filmowym stylem. Chodzi przede wszystkim o sposób prowadzenia kamery, budowanie napięcia, muzykę oraz opowiadanie historii.
To podejście widać już w pierwszym zwiastunie. Osobiście miałem dokładnie takie samo wrażenie jak wielu fanów – przez chwilę naprawdę wydawało mi się, że oglądam kolejną odsłonę animacji od Netfliksa. Jeśli gra utrzyma ten klimat również podczas rozgrywki, może być to świetny sposób na zachęcenie nowych osób do sięgnięcia po serię.
Na razie nie pojawiły się natomiast żadne informacje dotyczące przyszłości samego serialu Castlevania. Od premiery ostatniego sezonu minęło już sporo czasu i Netflix wciąż nie zapowiedział kolejnych odcinków.









