Tides of Tomorrow

Rynek gier narracyjnych regularnie próbuje przekraczać granice klasycznego RPG, ale niewiele projektów faktycznie wnosi coś świeżego do gatunku. Tides of Tomorrow od studia DigixArt, znanego wcześniej z Road 96, to produkcja, która zdecydowanie próbuje zrobić coś nowego. Twórcy postawili na świat zalany wodą i plastikiem, moralnie niejednoznaczne decyzje oraz system Social-Link, który sprawia, że wybory innych graczy realnie wpływają na twoją rozgrywkę.
Brzmi ambitnie i momentami rzeczywiście takie jest. Problem polega jednak na tym, że choć fundamenty są bardzo mocne, nie wszystkie mechaniki zostały dopracowane równie skutecznie. Mimo to Tides of Tomorrow potrafi wciągnąć, zaskoczyć i zostawić po sobie ślad, szczególnie jeśli cenisz gry, które bardziej zmuszają do myślenia niż oferują czystą akcję.

Czym właściwie jest Tides of Tomorrow?
To narracyjne RPG osadzone w świecie, gdzie niemal cała planeta została pochłonięta przez wodę i plastikowe odpady, a ludzkość zmaga się z tajemniczą chorobą zwaną plastemią. Wcielasz się w Tidewalkera – postać pozbawioną pamięci, która przemierza kolejne lokacje, podejmując decyzje mogące wpłynąć nie tylko na własny los, ale również na przyszłość innych.
Największą innowacją jest wspomniany Social-Link, czyli system pozwalający podążać śladami innych graczy. Możesz obserwować ich wybory, korzystać z pozostawionych przez nich zasobów, ale też zmagać się z konsekwencjami ich działań. To tworzy ciekawą iluzję połączonych historii i daje poczucie uczestnictwa w większym, współdzielonym świecie.

W teorii to jeden z najbardziej oryginalnych pomysłów ostatnich lat. W praktyce bywa różnie.
Rozgrywka – ciekawa koncepcja, ale zbyt wolne tempo
Tides of Tomorrow skupia się głównie na eksploracji, dialogach i podejmowaniu decyzji. Duża część gry polega na przemierzaniu lokacji, zbieraniu zasobów, unikaniu zagrożeń i docieraniu do kolejnych punktów fabularnych.
To właśnie tutaj pojawia się największy problem – momentami gra przypomina bardziej rozbudowaną powieść wizualną niż pełnoprawne RPG akcji. Sama historia i decyzje są angażujące, ale mechanicznie wiele segmentów może wydawać się powolnych.
Nie oznacza to, że zabrakło ciekawszych momentów. Pojawiają się sekwencje wyścigów łodziami, starcia czy bardziej dynamiczne wydarzenia, jednak jest ich zdecydowanie za mało. Przez większość czasu ciężar doświadczenia spoczywa na narracji.

Dla jednych będzie to zaleta, dla innych wyraźne ograniczenie.
System wyborów naprawdę ma znaczenie
Największą siłą gry pozostają decyzje. Tides of Tomorrow bardzo skutecznie unika prostego podziału na dobro i zło. Wiele wyborów stawia cię w sytuacjach, gdzie każda opcja ma poważne konsekwencje.
Ratowanie ludzi kosztem środowiska, eksperymenty na zwierzętach w celu znalezienia lekarstwa, poświęcanie własnych zasobów dla przyszłych graczy – gra regularnie zmusza do podejmowania trudnych moralnie decyzji.
To właśnie te momenty sprawiają, że Tides of Tomorrow potrafi błyszczeć najmocniej. Nie ma tutaj łatwych odpowiedzi, a konsekwencje często stają się widoczne dopiero wiele godzin później.
Social-Link – świetny pomysł, ale niedoszlifowany
Choć system współdzielonych decyzji jest fascynujący, czasem sprawia wrażenie zbyt dominującego. Szczególnie na początku można odnieść wrażenie, że wybory innych graczy mają większe znaczenie niż twoje własne działania.

To osłabia poczucie sprawczości. Dopiero później gra lepiej pokazuje, że twoje decyzje również budują większy obraz świata. Problem w tym, że dojście do tego momentu trwa zbyt długo.
Mimo niedociągnięć jest to mechanika z ogromnym potencjałem i możliwe, że przyszłe odsłony lub podobne projekty rozwiną ten pomysł znacznie skuteczniej.
Oprawa świata i klimat
Pod względem wizualnym DigixArt stworzyło bardzo charakterystyczny świat. Kolorowe oceany plastiku, zniszczone środowisko, dziwaczne konstrukcje i piękne, ale jednocześnie niepokojące krajobrazy budują atmosferę unikalnej dystopii.
Gra skutecznie kontrastuje żywe kolory z ponurą tematyką ekologicznej katastrofy. To sprawia, że świat wydaje się jednocześnie piękny i głęboko niepokojący.

Narracyjnie produkcja porusza nie tylko kwestie środowiska, ale też odpowiedzialności społecznej, wpływu jednostki na zbiorowość i moralnych kompromisów.
Czy warto zagrać?
Tides of Tomorrow nie jest grą idealną. Bywa nierówna, momentami zbyt powolna i mechanicznie ograniczona. Jednak jej mocne strony – przede wszystkim wybory, świat oraz nowatorski Social-Link – sprawiają, że to doświadczenie zdecydowanie wyróżnia się na tle wielu współczesnych RPG.
Jeśli cenisz gry narracyjne, moralne dylematy i eksperymentalne podejście do opowiadania historii, warto dać jej szansę.
Tides of Tomorrow to nie rewolucja, ale bez wątpienia jedna z ciekawszych narracyjnych produkcji 2026 roku. To gra, która może nie zawsze działa perfekcyjnie, ale zostawia po sobie coś znacznie ważniejszego – refleksję.






