REANIMAL

Choć pierwsze dwie części Little Nightmares były mocno pokręcone i melancholijne, trudno było nie docenić ich wyjątkowego klimatu w tamtym czasie. Tarsier Studios stworzyło prawdziwe kultowe hity, ale wkrótce po tym zostało przejęte przez Embracer Group, więc trzecia część serii nie miała już tej samej subtelności. Nie ujmując nic Supermassive Games, oczywiście.

Za to właśnie dzięki temu Tarsier stworzyło REANIMAL – kooperacyjną grę horrorową, która powinna zainteresować każdego fana Little Nightmares. W głębi wciąż znajdziesz sporo ukrytej formuły „chowanego” z poprzednich gier, ale na powierzchni? To chyba ich najbardziej ambitny projekt, jeśli chodzi o skalę i projekt poziomów.

Główna historia REANIMAL opowiada o rodzeństwie – chłopcu i dziewczynce – które przemierza zniszczony, mroczny świat w poszukiwaniu swoich przyjaciół. Już na samym początku ratujesz siostrę przed porwaniem na morzu, a później trafiasz na mroczną, zrujnowaną wyspę spowitą mgłą.

Tarsier Studios zawsze świetnie budowało napięcie i niepokój, i tutaj robią to znowu. Na pierwszy rzut oka chodzi o to, by odkryć, gdzie podziali się twoi towarzysze, ale im głębiej wchodzisz w fabułę, tym bardziej czuć paranoję i napięcie – naprawdę wciąga.

Jeśli, tak jak ja, nie przepadasz za większością horrorów w grach z powodu nagłych skoków adrenaliny, REANIMAL może być w sam raz. Gra stawia na atmosferę i napięcie zamiast straszenia tanimi jump scare’ami. Spotkasz tu m.in. dziwnego człowieka, który potrafi wyginać ciało i teleportować się przez martwe ciała, pająkowate potwory goniące cię wszędzie i prehistoryczne bestie atakujące cię na łodzi. Wszystko to tworzy naprawdę niepokojące i wciągające sekwencje.

Niektóre fragmenty fabuły wydają się trochę pośpieszne, zwłaszcza pod koniec, ale to nie przeszkadza w odczuwaniu atmosfery zagrożenia i beznadziei. Głosowe fragmenty dialogów potrafią wzmocnić poczucie osamotnienia i strachu, ale sama gra wciąż opiera się przede wszystkim na intuicyjnym gameplayu i wywołaniu niepokoju – dokładnie tak, jak w Little Nightmares.

REANIMAL nie próbuje wymyślać koła na nowo – korzysta ze sprawdzonej formuły, a dodatkowo skupia się na kooperacji. Gra daje trochę swobody w eksploracji: możesz zboczyć z głównej ścieżki, odkrywać nowe maski dla bohaterów czy ukryte plakaty odblokowujące koncepty w menu. Choć nie ma tego za wiele, czasem prowadzi to do zabawnych sytuacji, np. gdy przypadkiem trafiasz w miejsce, w którym nie powinieneś być, albo zostajesz pożarty przez prehistoryczne stworzenie.

Zagadki w grze są raczej proste, większość polega na znalezieniu klucza lub wspięciu się gdzieś razem z partnerem. Są jednak momenty, które potrafią mocniej wciągnąć, np. sekwencje pod wodą, gdzie trzeba wstrzymać oddech, czy ostrożne przechodzenie po ryzykownych kładkach, trzymając się razem.

Przez całą grę nie brakuje napięcia – zawsze jesteś na krawędzi, uciekając przed koszmarnymi przeciwnikami lub chroniąc rodzeństwo przed duchami. Sporadycznie natrafisz też na nagrody za uważną obserwację otoczenia, np. znalezione przedmioty mogą aktywować coś w świecie gry.

Artystycznie REANIMAL robi ogromne wrażenie. Każdy fragment planszy czy animacja wydają się jak część wielkiej, koncepcyjnej wystawy stworzona przez szalonych artystów z Tarsier Studios. Każdy detal – od ruin domu po pole bitwy – buduje poczucie beznadziei i grozy. Kameralne ujęcia i zmieniająca się perspektywa jeszcze bardziej potęgują napięcie, a gdy przychodzi moment paniki, gra potrafi uderzyć pełną mocą.

Podsumowując: REANIMAL to odważny i niepokojący kooperacyjny horror, który kontynuuje styl Tarsier Studios. Choć nie wszystkie elementy są dopracowane – fabuła bywa pośpieszna, a zagadki bezpieczne – opresyjny klimat, imponujące wizualnie światy i kooperacyjny gameplay trzymają w napięciu od początku do końca. Nie osiąga może szczytów Little Nightmares, ale magia niepokoju wciąż tu jest żywa.

Może Cię zainteresować

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *