Graveyard Keeper 2 nadchodzi – Lazy Bear Games rozwija kultowy „mroczny farming”

W 2018 roku wsiąkłem w Graveyard Keeper na prawie 50 godzin i to był jeden z tych przypadków, gdzie gra zaczyna się niewinnie, a kończy się na tym, że łapiesz się na robieniu rzeczy, które w normalnej grze byłyby kompletnie nie do pomyślenia. Ten cały mroczny klimat „Stardew Valley, ale po drugiej stronie moralności” działa tam wyjątkowo dobrze. I zanim się człowiek zorientuje, to już nie jesteś „opiekunem cmentarza”, tylko kimś, kto traktuje wszystko jak system produkcyjny.

Najdziwniejsze jest to, jak szybko zmienia się perspektywa. Na początku myślisz: dobra, sprzątam groby, ogarniam teren, standard. A po kilku godzinach zaczynasz patrzeć na wszystko jak na zasoby. Ludzkie ciało przestaje być czymś symbolicznym, a staje się surowcem do craftingu, który po prostu trzeba dobrze wykorzystać. I to jest ten moment, w którym gra robi coś bardzo specyficznego – nie moralizuje, tylko pozwala ci samemu wejść w ten dziwny, ekonomiczny tok myślenia.

U mnie to wyglądało już totalnie absurdalnie. Ludzki tłuszcz trafiał do produkcji świec dla kościoła, więc nawet instytucje religijne w tym świecie miały swój udział w tym całym łańcuchu. Krew i czaszki szły do kultysty, bo oczywiście ktoś musi mieć „materiał do rytuałów”, a ja miałem akurat nadwyżki. Do tego dochodził handel mięsem, oczywiście „legalizowany” dzięki fałszywej królewskiej pieczęci, którą zdobyłem w bardzo nielegalny sposób. I w tym wszystkim najgorsze (albo najlepsze) jest to, że gra nie krzyczy „to złe”, tylko po prostu pozwala ci działać dalej.

I teraz najlepsze, bo wygląda na to, że ten dziwny etap życia grabarza wraca. Podczas dzisiejszego pokazu Triple-I Initiative zapowiedziano Graveyard Keeper 2, które ma pojawić się w 2026 roku. I od razu mam wrażenie, że to będzie dokładnie ten sam typ doświadczenia, tylko bardziej rozbudowany i jeszcze bardziej skręcający w stronę automatyzacji i „dziwnej ekonomii”.

Trailer zaczyna się dość normalnie. Widzisz klasyczne rzeczy jak ścinanie drzew, łowienie ryb, budowanie podstaw. Taki spokojny start, który mógłby być w każdej grze survivalowo-farmingowej. Ale to trwa chwilę, dosłownie moment, zanim wracamy do tego, co ta seria robi najlepiej – zarządzania śmiercią jak systemem produkcyjnym. Pojawiają się pochówki, dekorowanie cmentarza i walka z nieumarłymi, które próbują przejąć miasteczko.

Z czasem wszystko zaczyna się jeszcze bardziej rozkręcać. Widać, że postać gracza nie zatrzymuje się już na roli grabarza. To idzie w stronę czegoś większego – nekromancji i pełnej kontroli nad cyklem „życia i pracy” w mieście. W trailerze pokazano nawet laboratorium w piwnicy, gdzie ożywione ciała kręcą kołem jak prymitywna maszyna napędowa. Trochę to wygląda jak połączenie fabryki, eksperymentu i bardzo dziwnego projektu automatyzacji.

Do tego dochodzi jeszcze warstwa produkcyjna. Taśmy transportowe, zbieranie surowców, przetwarzanie ich na ekwipunek i bronie. Wszystko działa jak rozbudowany system, gdzie zombie i ożywione zwłoki stają się pracownikami całej gospodarki. I to jest chyba największy twist tej serii – zamiast klasycznego „farmienia i craftingu”, masz wrażenie budowania całej ekonomii opartej na czymś, co normalnie byłoby absolutnie poza granicą gier tego typu.

Według twórców z Lazy Bear Games, dalej ma to iść w stronę dużej strategii zarządzania. Gracz ma wcielić się w rolę inkwizytora, który prowadzi armię nieumarłych i jednocześnie próbuje bronić królestwa przed apokalipsą zombie. Dochodzą budowy fortec, rozwój miasta, craftowanie uzbrojenia i szkolenie jednostek, które – mówiąc delikatnie – nie zawsze są zbyt lotne, ale nadrabiają ilością.

Cały czas jednak zostaje ten „core” serii, czyli odbudowa miasta i wykonywanie zadań dla mieszkańców. Tyle że teraz ciężar pracy ma w dużej mierze spaść na undeady, co tylko wzmacnia ten dziwny kontrast między „normalnym życiem osady” a tym, co dzieje się w tle.

Na koniec jest jeszcze mały bonus dla fanów pierwszej części. Graveyard Keeper jest dostępny za darmo na Steamie do 13 kwietnia, więc jeśli ktoś nigdy nie sprawdzał, to to jest idealny moment, żeby zobaczyć, jak łatwo ta gra potrafi wciągnąć człowieka w bardzo nietypowy sposób grania.

Może Cię zainteresować

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *