Dragons: Rise of Berk

Dragons: Rise of Berk to mobilna gra strategiczna wydana przez Ludia Games, osadzona w świecie animowanego hitu DreamWorks „Jak wytresować smoka”. Na pierwszy rzut oka wygląda jak kolejna casualowa produkcja na telefon – ale po bliższym poznaniu okazuje się zaskakująco rozbudowaną grą, która potrafi wciągnąć na długie tygodnie. Pytanie tylko, czy wciąga we właściwy sposób.

Fabuła i klimat

Gra przenosi nas na Berk – wikińską wyspę zamieszkałą przez Hiccupa, Astrid i całą ekipę znanych z filmów. Narracja jest prosta, ale spójna – zarządzamy wioską, odkrywamy nowe gatunki smoków i stopniowo rozwijamy osadę. Dla fanów serii to prawdziwa uczta: smoki są wierne filmowym oryginałom, a dialogi utrzymane w tym samym humorystycznym tonie co produkcja DreamWorks.

Klimat jest zdecydowanie najmocniejszą stroną gry. Grafika jest śliczna, szczegółowa i pełna kolorów – wioski wyglądają jak żywcem wyjęte z animacji, a same smoki animowane z dużą starannością. Jeśli kochasz ten świat, samo przebywanie w nim sprawia przyjemność.

Rozgrywka

Rdzeń gry opiera się na trzech filarach: budowaniu wioski, hodowaniu smoków i wysyłaniu ich na misje. Brzmi jak tysiące innych gier mobilnych – i w pewnym stopniu tak jest. Budujesz kolejne budynki, czekasz aż się skończy licznik, zbierasz surowce i zaczynasz od nowa.

To, co wyróżnia Rise of Berk na tle konkurencji, to kolekcjonowanie smoków. Jest ich ponad 800 gatunków – od pospolitych po legendarne – i każdy ma swoją historię, statystyki i wyjątkowy wygląd. Dla kolekcjonerów to absolutny raj. System poszukiwania rzadkich smoków na Wyspie Odyna (dostępny od 15 poziomu) dodaje do tego smaczek strategicznego planowania.

Tryb Brawl – czyli walki PvP między drużynami smoków – to przyjemny przerywnik od budowania, choć taktyczna głębia nie powala. Walki są zautomatyzowane, a gracz dobiera tylko skład drużyny i decyduje kiedy użyć ataku specjalnego. Bardziej doświadczeni gracze mogą czuć niedosyt.

Monetyzacja – największy problem

I tu dochodzimy do największej bolączki gry. Dragons: Rise of Berk jest bezpłatna, ale system monetyzacji jest nachalny i miejscami bardzo agresywny.

Runy – waluta premium – są potrzebne do prawie wszystkiego, co chcesz zrobić szybciej. Budynki i szkolenia trwają godzinami lub dniami, a pominięcie czekania kosztuje właśnie Runy. Można je zdobywać za darmo (logowanie, reklamy, Wyspa Odyna), ale pula jest mocno limitowana w stosunku do potrzeb.

Najtrudniej połknąć jest system smoków „niedostępnych normalną drogą” – najrzadsze i najpotężniejsze okazy trafiają niemal wyłącznie do czasowych eventów albo do specjalnych pakietów za realne pieniądze. Gracz free-to-play może na nie poczekać miesiącami, a i tak nie mieć gwarancji zdobycia.

Technikalia

Gra działa stabilnie na większości współczesnych smartfonów, choć na starszych urządzeniach zdarzają się spadki płynności przy większych wioskach. Ładowanie po dłuższej przerwie bywa powolne. Sama oprawa dźwiękowa jest przyjemna – muzyka nawiązuje do filmowych motywów, a odgłosy smoków są autentyczne.

Dla kogo jest ta gra?

Rise of Berk najlepiej sprawdza się jako gra na krótkie sesje – pięć minut rano, żeby zebrać surowce i wysłać smoki na misje. Nie nadaje się do intensywnych wielogodzinnych grindów, bo po prostu na to nie pozwala mechanika timerów.

Fani serii DreamWorks będą zachwyceni klimatem i kolekcją smoków. Gracze szukający głębokiej strategii szybko poczują rozczarowanie. Osoby nielubiące pay-to-win powinny wiedzieć, że bez wydawania pieniędzy postęp jest możliwy, ale wyraźnie wolniejszy niż u płacących graczy.

Może Cię zainteresować

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *