Cheaterzy niemal zabili ARC Raiders. Embark zapowiada zmiany w anti-cheacie

W skrócie: Embark Studios przyznało wprost, że problem cheaterów w ARC Raiders jest realny i poważny. Po fali materiałów od streamerów i twórców, temat zrobił się na tyle głośny, że studio musiało zareagować publicznie.
Na oficjalnym Discordzie gry community admin potwierdził, że zespół śledzi zgłoszenia i już działa. Nie padły puste deklaracje – Embark zapowiedziało konkretne zmiany w zasadach gry i systemach wykrywania oszustw. Chodzi m.in. o aktualizację anti-cheata, skuteczniejsze bany oraz poprawki po stronie klienta, które mają zlikwidować znany exploit pozwalający wychodzić poza mapę. Do tego dojdą narzędzia dla streamerów, żeby ograniczyć stream sniping.
Jest jednak jeden zgrzyt. Studio nie podało, jakie będą kary. Nie wiadomo, czy bany będą czasowe czy permanentne, co w shooterach usługowych jest dość istotne. Inne gry z tego gatunku często idą na ostro, czasem nawet publicznie piętnując cheaterów. ARC Raiders jeszcze tego nie deklaruje.
Skala problemu była na tyle duża, że Shroud, jeden z największych promotorów gry, otwarcie mówił, że rozważa odejście. To mocny sygnał, bo jeśli taki twórca traci cierpliwość, to znaczy, że zwykli gracze mają jeszcze gorzej. Do tego doszedł blamaż z eventem bunkra, który trzeba było tymczasowo wyłączyć przez masowe nadużycia – teleportowanie się przez ściany i inne oczywiste exploitowanie mechanik.

Podsumowując: cheaty były obecne od dawna, ale teraz sytuacja wymknęła się spod kontroli. Reakcja Embark to pierwszy sensowny krok, żeby uratować grę, zanim uczciwi gracze po prostu ją porzucą. Teraz wszystko zależy od tego, czy zapowiedzi przełożą się na realne i odczuwalne efekty w grze. Jeśli nie, nawet najlepszy extraction shooter długo tego nie pociągnie.





