Assassin’s Creed Invictus pod ostrzałem. Deweloperzy rzekomo sfrustrowani grą

Na papierze Assassin’s Creed Invictus wciąż brzmi jak coś, co mogłoby mocno odświeżyć serię. Pełnoprawna gra multiplayer osadzona w świecie asasynów to przecież pomysł, o którym fani mówili od lat. Problem w tym, że według najnowszych przecieków entuzjazm wobec projektu ma topnieć… i to wewnątrz samego Ubisoftu.
Informacje pochodzą od znanego leakera i streamera działającego pod pseudonimem j0nathan, który twierdzi, że rozmawiał z jednym z deweloperów pracujących przy Invictus. Z jego relacji wynika, że zespół deweloperski nie jest zadowolony z kierunku, w jakim zmierza gra. Co ciekawe, dzieje się to w momencie, gdy najnowsza odsłona serii, Assassin’s Creed Shadows, została przyjęta raczej pozytywnie, a Ubisoft bardzo potrzebuje stabilnych hitów po kilku słabszych latach i finansowych potknięciach.

Invictus po raz pierwszy pokazano światu w 2022 roku, jako samodzielny projekt multiplayer, a nie tylko tryb dorzucony do kampanii fabularnej. To od razu rozbudziło wyobraźnię graczy. W końcu multiplayer w Assassin’s Creed ma swoje tradycje. Wystarczy przypomnieć Brotherhooda z 2010 roku, który do dziś przez wielu wspominany jest z sentymentem. Różnica polegała na tym, że wtedy multiplayer był dodatkiem, a tutaj miał być fundamentem całej gry.
Mija jednak prawie cztery lata i wygląda na to, że wewnętrzna atmosfera wokół Invictus daleka jest od idealnej. Według anonimowego źródła cytowanego przez j0nathana, tylko menedżerowie projektu mają zachowywać publiczny optymizm. Reszta zespołu podobno nie do końca rozumie, do kogo ta gra właściwie ma być skierowana. A to już brzmi jak poważny sygnał ostrzegawczy.
Do tego dochodzą zarzuty dotyczące samej zawartości gry. Źródło krytykuje dziwne animacje, karykaturalne modele postaci i przesadzone efekty wizualne oraz dźwiękowe. Szczególnie mocno wybrzmiewa rozczarowanie pomysłem na areny bojowe, które mają być jednym z głównych elementów rozgrywki. Dla wielu fanów Assassin’s Creed to seria oparta na skradaniu się, planowaniu i precyzji, a nie na otwartych starciach rodem z arenowych gier akcji.

Warto dodać, że j0nathan od dawna patrzy na Invictus bardzo krytycznie. Już pod koniec 2024 roku sugerował, że gra może przypominać Fall Guys, z serią 16-osobowych wyzwań, eliminacji i trybów takich jak deathmatch, free-for-all czy parkourowe próby czasowe. W najnowszych wypowiedziach idzie jeszcze dalej, nazywając projekt potencjalnym „flopem na dzień dobry” i wytykając mu rzekomo fortnite’ową stylistykę postaci oraz świata.
Problem w tym, że Ubisoft na razie bardzo skutecznie trzyma Invictus w cieniu. Od momentu zapowiedzi nie pokazano żadnych oficjalnych screenów ani materiałów z rozgrywki, więc trudno jednoznacznie stwierdzić, ile w tych przeciekach jest prawdy. Co więcej, do sprawy odniósł się Tom Henderson z Insider Gaming, który ostudził część rewelacji leakera. Według niego wcześniejsze wersje Invictus wyglądały raczej jak klasyczny Assassin’s Creed, tylko z nieco obniżonym poziomem detali, a wizja pełnej fortnite’owej estetyki wydaje się mało prawdopodobna, o ile gra nie przeszła ogromnej przebudowy. Henderson słusznie też zauważa, że opieranie się na jednym anonimowym źródle bywa ryzykowne, zwłaszcza jeśli może to być sfrustrowany pracownik.
Na ten moment fanom pozostaje cierpliwie czekać na pierwszy oficjalny pokaz Invictus. Dopiero wtedy będzie można uczciwie ocenić, czy Ubisoft faktycznie szykuje coś świeżego, czy też mamy do czynienia z projektem, który nie bardzo wie, czym chce być. W międzyczasie krążą też inne plotki, jak aktualizacje starszych odsłon Assassin’s Creed do 60 fps czy potencjalny remake Black Flag, do którego Ubisoft odniósł się bardzo ostrożnie.
Jedno jest pewne. Invictus to projekt, który ma ogromny potencjał, ale też równie duże ryzyko. A w obecnej sytuacji Ubisoft naprawdę nie może sobie pozwolić na kolejne rozczarowanie.






