Everything is Crab

Everything is Crab to roguelite z mechaniką ewolucji i uroczą oprawą graficzną, który przyciąga uwagę już od pierwszego uruchomienia. Po około dziesięciu godzinach z grą mogę powiedzieć, że to tytuł z dużym potencjałem – ale jeszcze nie do końca zrealizowanym.
Grasz jako Darwin – mały krab, który przeżywa rundy trwające około 20 minut, pochłaniając jedzenie i walcząc z wrogami. W miarę postępów wybierasz kolejne ewolucje, które zmieniają twojego bohatera w coraz bardziej absurdalnego mutanta. Trzy oczy, macki, skrzydła, sześć nóg – wszystko to wygląda świetnie i dostarcza sporej dawki humoru.

Oprawa wizualna to zdecydowanie jeden z największych atutów gry. Projekty wrogów i animacje potrafią wywołać uśmiech na twarzy, a świat wokół ciebie również ewoluuje w trakcie rundy – co jest miłym, subtelnym zabiegiem.
Meta-progresja i genetyka
Poza samymi rundami gra oferuje system meta-progresji oparty na poziomach Pressure i Genetyce. Odblokowywane Genetyki pozwalają modyfikować styl gry przed każdym podejściem – jedne to proste bonusy do zdrowia, inne działają bardziej złożenie, np. skalując rzadkość ewolucji względem twojego rozmiaru. To fajny pomysł, który niestety nie ratuje gry przed jej największymi problemami.

I tu zaczyna się największa bolączka Everything is Crab – gra jest szeroka, ale płytka. Po dziesięciu rundach widziałeś już praktycznie wszystko. Tylko garstka ewolucji posiada rozgałęzienia – mechanizm, który pozwala wybrać jedną z dwóch ścieżek rozwoju. Reszta to statyczne ulepszenia, przez co pula sensownych buildów jest bardzo mała, a niektóre strategie dominują nad innymi w sposób rażący. Balans wymaga poważnej pracy.
Problem z RNG
Losowość w roguelitach jest nieunikniona, ale dobra gra tego gatunku daje ci narzędzia, żeby ją ograniczać. Tutaj tego brakuje. Kluczową rolę odgrywają Alphy (silniejsi wrogowie dropping Mutagen) i Punkty Zainteresowania rozrzucone po mapie – a ich rozmieszczenie jest czysto losowe. Jeśli trafisz na run bez nich w pobliżu, możesz utknąć w słabym buildzie bez żadnej możliwości korekty.

Do tego Genetyki na start rundy też dobierane są losowo – dostajesz trzy opcje, wybierasz jedną, dwa razy. Niektóre z nich są po prostu bezużyteczne.
Ewolucje rozgałęzione (odblokowywane po pokonaniu bossów) to najciekawszy element gry – i jest ich zaledwie osiem. W dodatku część z nich jest tak słaba w porównaniu do innych, że praktycznie nikt ich nie wybierze. Chcesz szczypce? Musisz mieć ewolucję ramion. Chcesz pluć? Najpierw weź dziób. Ta zależność ma sens fabularnie, ale mocno ogranicza kreatywność gracza i blokuje tworzenie naprawdę szalonych kombinacji.

Werdykt
Everything is Crab to dobra gra, która ma potencjał na świetną. Urzekający styl graficzny, pomysłowa mechanika ewolucji i solidna pętla rozgrywki – to wszystko działa. Problem w tym, że zbyt szybko czuć powtarzalność, RNG potrafi skutecznie zepsuć run bez twojej winy, a liczba sensownych buildów jest po prostu za mała. Deweloperzy zapowiadają darmowe aktualizacje z nową zawartością, więc warto obserwować ten tytuł – bo fundament jest naprawdę obiecujący.






