Mortal Kombat 9 wraca na Steam… nieoficjalnie. Gracze ignorują Legacy Kollection

W natłoku premier z zeszłego roku łatwo było to przeoczyć, ale Mortal Kombat doczekał się w końcu swojej kolekcji klasyków. Mortal Kombat: Legacy Kollection trafiło na współczesne platformy i zebrało w jednym miejscu stare odsłony serii, w tym też dość kontrowersyjne Mythologies. I jeśli o tym tytule nie pamiętasz, to spokojnie – wygląda na to, że większość fanów Mortal Kombat też niespecjalnie chce do niego wracać.

Dane ze SteamDB mówią wprost: gracze zdecydowanie wolą odpalać Mortal Kombat 9, czyli reboot serii z 2011 roku. I tu zaczyna się ironia, bo MK9… od co najmniej pięciu lat nie da się normalnie kupić na Steamie.

W ciągu ostatnich 24 godzin Legacy Kollection osiągnęło maksymalnie 57 graczy jednocześnie, a obecnie grało w nie zaledwie 42 osoby. To aż 95 procent mniej niż w okolicach premiery pod koniec października. Tymczasem Mortal Kombat 9, tytuł formalnie usunięty ze sklepu, przyciągnął więcej graczy niż nowa kolekcja. W samym ciągu doby grało w niego ponad 80 osób, a jednocześnie było aktywnych ponad 60.

Dlaczego MK9 w ogóle zniknęło ze sprzedaży? Powód jest dość prosty i dobrze znany w branży: licencje. To właśnie ta część zapoczątkowała erę gościnnych postaci, wprowadzając do gry Freddy’ego Kruegera. Problem w tym, że licencja na tę postać wróciła do pierwotnego właściciela i nie została przedłużona. W efekcie gra musiała zniknąć z cyfrowych półek, mimo że inne odsłony serii nadal są sprzedawane.

Legacy Kollection miało być odpowiedzią na tę lukę, ale start był po prostu słaby. Gracze szybko wytknęli rozczarowujący tryb multiplayer i brak podstawowych funkcji. Opinie na Steamie były ostre, a nawet kolejne aktualizacje nie zdołały zmienić pierwszego wrażenia. Wielu graczy zwyczajnie już się odbiło.

Pozostaje pytanie, czy ten chłodny odbiór nie zablokuje przyszłych kolekcji. A szkoda, bo wciąż jest kilka odsłon Mortal Kombat uwięzionych na starym sprzęcie, jak Shaolin Monks czy Armageddon. Gdyby one wróciły na nowe platformy, zainteresowanie byłoby prawdopodobnie wielokrotnie większe niż w przypadku obecnej kolekcji.

Może Cię zainteresować

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *