Stranger Things 5: finał inspirowany Baldur’s Gate 3 i Dungeons & Dragons

Piąty sezon Stranger Things jest już zamknięty od pierwszej do ostatniej sceny, więc nic dziwnego, że wszyscy teraz rozkładają finał na czynniki pierwsze. Co zagrało, co mogło wyglądać inaczej, co zaskoczyło. Spokojnie, bez spoilerów. Jedno jest pewne. To zakończenie domknęło historię, która trzymała ludzi przed ekranami przez dziewięć długich lat. I wygląda na to, że na to, jak ten finał w ogóle powstał, ogromny wpływ miała… gra RPG, i to nie byle jaka.
Zarówno Stranger Things, jak i Baldur’s Gate 3 mają wspólny fundament. Dungeons & Dragons. Bez tej gry fabularnej oba te światy wyglądałyby zupełnie inaczej. Ale wszystko wskazuje na to, że w przypadku finału 5. sezonu serial zawdzięcza Baldur’s Gate 3 znacznie więcej, niż ktokolwiek się spodziewał.
Bracia Duffer w rozmowie z Variety zeszli na temat samego finału i tego, jak podchodzili do jego koncepcji. Matt Duffer przyznał wprost, że w trakcie prac… po prostu grał w Baldur’s Gate 3. I właśnie wtedy, patrząc na mechaniki D&D oraz na to, jak działa drużyna w tej grze, uświadomił sobie coś bardzo ważnego.

Finał Stranger Things nie mógł polegać na jednym bohaterze ratującym świat. Jedyną sensowną drogą było zjednoczenie całej ekipy.
Chodziło o klasyczne podejście znane z sesji D&D. Drużyna, która przeszła swoją drogę. Każda postać zaakceptowała siebie, poradziła sobie z własnymi demonami i zamknęła osobiste wątki. Dopiero wtedy są gotowi na ostateczne starcie. Nie jako zbiór jednostek, ale jako prawdziwa drużyna, w której każdy ma swoje zadanie i swoje unikalne umiejętności.
Matt Duffer mówi wprost, że właśnie to było kluczem. Cała „party” musi współpracować, bo tylko wtedy da się pokonać największe zło. Dokładnie tak, jak w Baldur’s Gate 3, gdzie finałowa walka nie polega na klikaniu jedną postacią, tylko na mądrym wykorzystaniu całego zespołu.

Jeśli się nad tym zastanowić, podobieństwa są uderzające. Finał Stranger Things przypomina starcie z Netherbrainem. Jest ogromne zagrożenie, jest poczucie końca wszystkiego i jest drużyna, która staje razem przeciwko czemuś znacznie większemu od siebie. To jest czyste Dungeons & Dragons. W najczystszej formie.
I szczerze? To wcale nie powinno dziwić. Baldur’s Gate 3 to gra tak potężna, tak dopracowana i tak mocno zakorzeniona w popkulturze, że jej wpływ zaczyna wychodzić daleko poza świat gier. Skoro trafia już do rozmów o finałach największych seriali dekady, to pewnie jeszcze nieraz usłyszymy jej nazwę w podobnych wywiadach.
Wygląda na to, że RPG właśnie na dobre weszło do telewizji. I Stranger Things jest na to najlepszym dowodem.






