Kiln to nowa gra od Double Fine. Lepisz garnki i wysyłasz je do walki

Kiln to kolejna gra od Double Fine Productions, zapowiedziana podczas najnowszego Xbox Developer Direct. I już na starcie trzeba powiedzieć jedno – to jeden z tych projektów, przy których aż się uśmiechasz, bo tylko Double Fine mogło na coś takiego wpaść. Twórcy opisują Kiln jako „sieciową, imprezową bijatykę o lepieniu garnków”, co brzmi absurdalnie… dopóki nie zobaczysz tego w akcji.

Dla studia odpowiedzialnego za Psychonauts to dość niespodziewany kierunek, nawet jak na ich standardy. Co ciekawe, również w ramach Xbox Game Studios taki projekt mocno się wyróżnia. Zamiast realistycznej grafiki czy poważnej fabuły, dostajemy coś lekkiego, kreatywnego i kompletnie odjechanego.

Co zabawne, Double Fine dopiero co wydało swoją poprzednią grę – Keepera, oniryczną platformówkę bez dialogów, w której sterowaliśmy… chodzącą latarnią morską i jej ptasim towarzyszem. Keeper trafił na Xbox Series X/S i PC 17 października, a zaledwie trzy miesiące później studio już pokazuje światu kolejny projekt. Tempo jak na nich naprawdę imponujące.

Garnki, które walczą ze sobą na pięści

Sedno Kiln jest proste i jednocześnie genialne. Najpierw tworzysz własny garnek, a potem wysyłasz go do walki z innymi, gorszymi garnkami. Gra stawia na sieciowe starcia 4 na 4, w których to właśnie wcześniej ulepione naczynia stają się twoimi wojownikami.

Sama nazwa nie jest przypadkowa. Kiln to piec używany do wypalania ceramiki, więc wszystko kręci się wokół gliny, form i kształtów. I choć brzmi to jak żart, rozgrywka została zaprojektowana bardzo świadomie.

Pomysł z Amnesia Fortnight, który wrócił po latach

Co ciekawe, Kiln nie powstało w tydzień. Korzenie gry sięgają Amnesia Fortnight, czyli corocznego wydarzenia w Double Fine, podczas którego zespół przez dwa tygodnie prototypuje różne pomysły. W edycji z 2017 roku jeden z projektów – wybrany przez sam zespół deweloperów, a nie fanów czy Tima Schafera – stał się zalążkiem Kiln.

Przez lata wydawało się, że ten prototyp został porzucony. Aż do teraz. Po niemal dekadzie pomysł wraca w pełnoprawnej formie, gotowy na premierę.

Lepienie garnków jest proste, ale ma sens

System tworzenia garnków został maksymalnie uproszczony, ale nie spłycony. Jak tłumaczy Derek Brand, główny artysta projektu, wszystko sprowadza się do jednego przycisku i gałki analogowej. W praktyce celujesz i „rzucasz” kawałkiem gliny na wirujące koło.

Brzmi banalnie, ale gra pozwala wybrać trzy rozmiary gliny i osiem bazowych kształtów, takich jak misy, kubki czy butelki. Dzięki temu każdy garnek wygląda inaczej i – co ważniejsze – działa inaczej w walce.

Twój garnek = twoja klasa postaci

I tu robi się naprawdę ciekawie. Proces lepienia garnka pełni rolę wyboru klasy postaci. Kształt, wielkość i proporcje wpływają na:

  • wytrzymałość
  • szybkość
  • zestaw ataków

Gra oferuje 24 specjalne zdolności, inspirowane funkcją danego kształtu. Duże cylindry zamieniają się w potężne młoty, płaskie formy potrafią odbijać się między przeciwnikami niczym krążek hokejowy. Wszystko jest logiczne, czytelne i bardzo „growe”.

Twórcy podkreślają, że część z lepieniem garnków ma przyciągać osoby, które normalnie nie grają w multiplayera. Najpierw bawisz się formą, testujesz kształty, a dopiero potem naturalnie wchodzisz w tryb walki. Bez presji, bez stresu, na luzie.

Premiera wiosną 2026 i Game Pass na start

Kiln zmierza na wiosnę 2026 roku. Gra zadebiutuje jednocześnie na:

  • Xbox Series X/S
  • PlayStation 5
  • PC

Jako tytuł first-party Microsoftu trafi też od pierwszego dnia do Xbox Game Passa (PC i Ultimate). Dokładnej daty jeszcze nie podano, ale warto pamiętać, że poprzednia gra Double Fine została zapowiedziana i wydana w nieco ponad cztery miesiące. Jeśli historia się powtórzy, realnym oknem premiery może być koniec kwietnia albo początek maja.

Jedno jest pewne – Kiln zapowiada się na idealną grę „na kanapę, na wieczór, na śmiech”, z tym charakterystycznym, lekko absurdalnym klimatem, za który fani kochają Double Fine. Jeśli szukasz multiplayera, który nie traktuje siebie zbyt serio, ten tytuł zdecydowanie warto mieć na radarze.

Może Cię zainteresować

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *