Hawken Reborn

Hawken Reborn wygląda jak projekt, który kompletnie stracił sens względem swojego pierwowzoru. Jeśli pamiętasz oryginalnego Hawkena z 2012, to był to dynamiczny, multiplayerowy mech shooter – szybka akcja, bez zbędnych bajerów, w którym rywalizacja z innymi graczami była sercem gry. Reborn nie przypomina tego nawet w ułamku. Zamiast multiplayera mamy jedynie krótki, sześciomisyjny tryb kampanii, który spokojnie skończysz w około półtorej godziny, po czym wchodzi się w pusty, otwarty świat z losowymi zadaniami. Storytelling jest słaby, oparty głównie na nudnych voiceoverach i niskiej jakości, AI-generowanych komiksach ruchomych, które nie pomagają wciągnąć się w fabułę.

Mechanika mechów wciąż jest obecna – dwie bronie sterowane niezależnie i podstawowe sterowanie – ale reszta elementów została okaleczona. Gra stawia na mikrotransakcje, które w tym kontekście są zupełnie absurdalne. Możesz kupować materiały, przyspieszać ulepszanie mechów i części – system, który w normalnych warunkach byłby naturalnym progresem, tu jest niemal wymuszony, bo samo granie jest męczące.

Patrolowanie świata i farmienie materiałów jest nużące, a walka szybko staje się frustrująca przez dziwnie zaprojektowanych wrogów – maleńkie jednostki piechoty, które teleportują się w losowych miejscach, a czasem całkowicie blokują rozgrywkę. Nie ma też możliwości naprawy mecha w trakcie misji, więc jak zostaniesz powoli rozerwany przez te drobne jednostki, musisz uciekać, żeby poczekać na regenerację osłon. A jeśli zginiesz, możesz po prostu zapłacić premium walutą, by wrócić bez strat – klasyczne „pay to win” w najgorszym wydaniu.

Cały system gry – crafting, misje, patrol – jest niedopracowany i nudny. Twórcy planują rozszerzać kampanię, dodawać więcej mechów i obszarów do patrolu, ale w obecnej formie gra jest tak mało przyjemna, że żadne dodatkowe content patchy nie poprawią doświadczenia. Multiplayer został kompletnie pominięty, a planowany co-op w praktyce niczego nie ratuje – jeśli solo nie jest ciekawie, granie z kimś innym nie odmieni sytuacji.

Hawken Reborn nie zasługuje na nazwę „Hawken”. To praktycznie inna gra – nie ma dynamicznej multiplayerowej akcji, estetyka jest gorsza od 10-letniego pierwowzoru, a nawet podstawowe sterowanie było początkowo popsute. Cały projekt wygląda jak próba stworzenia F2P singleplayera nastawionego na frustrację gracza i wymuszanie mikrotransakcji, co jest jednym z najgorszych przykładów projektowania i monetyzacji, jakie widziałem w grach mechowych.

Krótko mówiąc, jeśli liczyłeś na Hawken w nowym wydaniu, możesz od razu odpuścić – Reborn nie oferuje nic, co sprawiało, że oryginał był kultowy. O tym możecie przekonać się sami, bo gra dostępna jest na STEAM. To rozczarowanie od początku do końca.

Może Cię zainteresować

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *