ARC Raiders nie zwalnia ludzi przez AI. Patrick Söderlund odpowiada na krytykę

Szef Embark Studios, Patrick Söderlund, po raz kolejny stanął w obronie użycia AI w ARC Raiders. W nowym wywiadzie jasno podkreślił, że studio nie zatrudniało mniej artystów po to, żeby zastąpić ich sztuczną inteligencją. Jego zdaniem gracze powinni na chwilę się zatrzymać i spojrzeć na temat szerzej, bo AI może realnie pomagać w produkcji gier i finalnie przynosić korzyści samym graczom.

I trzeba przyznać jedno – kontrowersje nie zaszkodziły ARC Raiders ani trochę. Gra, która zadebiutowała w październiku 2025 roku, momentalnie stała się ogromnym hitem. Na Steamie w szczycie grało jednocześnie ponad 481 tysięcy osób, recenzje były bardzo dobre zarówno od graczy, jak i krytyków, a co najciekawsze – aż 91% społeczności pozostało z grą do 2026 roku.

Wielu wróżyło ARC Raiders porażkę, bo premiera wypadła pomiędzy Battlefield 6 a Call of Duty: Black Ops 7. Teoretycznie samobójstwo. W praktyce? Kompletnie się to nie sprawdziło. ARC Raiders trzyma się świetnie, a Battlefield 6 w zaledwie trzy miesiące stracił około 85% aktywnych graczy. Różnica jest brutalna.

To nie znaczy jednak, że wokół gry było spokojnie. Jeszcze przed premierą wybuchła burza związana z AI, a dokładniej z użyciem systemu text-to-speech w niektórych fragmentach gry. Embark przyznał, że AI zostało wytrenowane na głosach prawdziwych aktorów, którzy wyrazili na to zgodę i otrzymali za to wynagrodzenie. Mimo to część graczy nie była zachwycona.

Z jednej strony sprawa jest prosta – AI pozwala tworzyć treści szybciej, bez ciągłego umawiania sesji nagraniowych. Z drugiej strony trudno zaprzeczyć, że ludzki głos, emocje i intonacja to coś, czego algorytm wciąż nie potrafi idealnie odtworzyć. I właśnie ten rozdźwięk najbardziej dzieli społeczność.

W rozmowie z GamesBeat Söderlund powiedział wprost, że AI nie służy do zwalniania ludzi ani zastępowania całych zawodów. Jego zdaniem to narzędzie, które może wspierać twórców i poprawiać tempo oraz jakość produkcji. Przyznał też, że to temat trudny i bardzo emocjonalny, ale jego demonizowanie niczego nie rozwiąże.

Do dyskusji włączył się wcześniej także Shams Jorjani, szef Arrowhead Game Studios, czyli twórców Helldivers 2. Według niego branża jest obecnie rozdarta na dwa obozy. Z jednej strony mamy firmy, które chcą automatyzować ogromne części produkcji, jak choćby Square Enix planujące zautomatyzować 70% testów QA. Z drugiej strony są twórcy, którzy czują, że AI zagraża ich pracy i bezpieczeństwu zawodowemu, więc traktują każdą formę sztucznej inteligencji jak zagrożenie.

Jorjani zwraca jednak uwagę na kluczową rzecz – jeśli ludzie są uczciwie wynagradzani za swoją pracę, to da się znaleźć zdrowy środek. I trudno się z tym nie zgodzić.

Niezależnie od tego, czy ktoś AI w grach lubi, nie znosi, czy jest mu kompletnie obojętne, jedno jest pewne – sztuczna inteligencja nigdzie się nie wybiera. ARC Raiders korzysta z niej w dość ograniczonym zakresie, ale nie jest wyjątkiem. Niedawno także Activision musiało tłumaczyć się z użycia AI w Black Ops 7, gdy gracze zauważyli podejrzanie wyglądające grafiki. Oficjalne stanowisko? Studio korzysta z różnych narzędzi cyfrowych, w tym AI, żeby wspierać zespoły developerskie.

Wygląda więc na to, że AI stanie się stałym elementem tworzenia gier, a prawdziwa dyskusja dopiero się zaczyna. Nie o to, czy z niej korzystać, ale jak robić to uczciwie i z głową.

Może Cię zainteresować

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *