Capcom odpowiedział żartem na prośbę o „nie-straszny tryb” w Resident Evil Requiem

Dwójka głównych bohaterów w Resident Evil Requiem przeżywa zupełnie inne piekło. Różnica między nimi jest wręcz ogromna. Leon S. Kennedy radzi sobie z hordami zombie jak prawdziwy weteran – kopie z półobrotu, strzela z całego arsenału i ogólnie wygląda, jakby był w swoim żywiole. Z kolei Grace Ashcroft jest na zupełnie drugim biegunie. Jej fragmenty gry to raczej desperacka walka o przetrwanie: bieganie, chowanie się i unikanie potworów zamiast otwartej konfrontacji.

Te sceny z Grace mają być mocno horrorowe i wygląda na to, że wyszły aż za dobrze. Nawet Hideki Kamiya, legenda branży i reżyser Resident Evil 2, przyznał, że gra potrafi go solidnie przestraszyć. W pewnym momencie zażartował nawet, że potrzebuje w grze specjalnego „trybu bez straszenia”, żeby mógł spokojnie skupić się na zagadkach i walce, zamiast ciągle bać się kolejnych jumpscare’ów. W jego wizji krew mogłaby na przykład zamieniać się w płatki kwiatów wiśni, a całość byłaby znacznie mniej mroczna.

Studio Capcom podeszło do tego z dużym dystansem. Oficjalne konto serii Resident Evil odpowiedziało mu humorystyczną grafiką.

Widać na niej zombie gryzącego Grace… ale w zupełnie absurdalnej wersji: z kocimi uszami, rumieńcami na policzkach i płatkami sakury unoszącymi się w powietrzu. Nie jest to oczywiście prawdziwy tryb gry, raczej żart pokazujący, że twórcy też potrafią podejść do tematu na luzie.

Tymczasem reżyser gry, Koshi Nakanishi, zdradził niedawno, że Resident Evil Requiem ma jeszcze dostać sporo nowej zawartości. W planach jest między innymi DLC, tryb fotograficzny, dodatkowa mini-gra oraz tajemnicza niespodzianka zaplanowana na maj. Nakanishi nawet żartował z pomysłów na minigry, ale niestety wygląda na to, że tryb „bez straszenia” raczej nie jest częścią planu.

Szczerze mówiąc, taki tryb mógłby być ciekawym dodatkiem. Wyobraź sobie ponowne przechodzenie gry, w której zamiast przerażających potworów uciekasz przed uroczymi zombie chcącymi tylko „przytulić”. Problem w tym, że wtedy zniknęłoby coś, co jest sercem tej serii – napięcie i ciągłe poczucie zagrożenia.

Trochę ironiczne jest to, że twórca jednego z najbardziej kultowych horrorów w historii gier przyznaje, że boi się grać w nową odsłonę. Ale w sumie… jeśli Resident Evil Requiem potrafi przestraszyć nawet takiego weterana jak Kamiya, to chyba znaczy, że twórcy naprawdę dowieźli klimat.

A co dalej z serią? Aktor Nick Apostolides, który użycza głosu Leonowi, sugeruje, że Leon S. Kennedy jeszcze nie powiedział ostatniego słowa. Fani niedawno dowiedzieli się nawet, że postać jest kanonicznie żonata. Społeczność już spekuluje, kim jest jego partnerka – i raczej nie spocznie, dopóki Capcom nie pokaże jej oficjalnie w którejś z kolejnych odsłon serii.

Może Cię zainteresować

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *