Fani narzekali na Game-Key Cards, ale i tak wykupili Pokemon Pokopia na Switch 2

Nintendo Switch 2 to sprzęt, który w wielu kwestiach naprawdę daje radę. Konsola bez problemu radzi sobie z nowoczesnymi produkcjami AAA, co jeszcze kilka lat temu dla wielu fanów Nintendo było raczej marzeniem niż realną perspektywą. Na nowym Switchu można dziś odpalić nawet takie świeże tytuły jak Resident Evil Requiem, co samo w sobie pokazuje, jak duży skok technologiczny wykonało Nintendo względem poprzedniej generacji.
Nie wszystko jednak jest idealne. Wśród graczy od samej premiery konsoli przewija się jeden temat, który wywołuje naprawdę gorące dyskusje. Chodzi oczywiście o kontrowersyjne Game-Key Cards. W dużym skrócie problem polega na tym, że nie wszystkie gry znajdują się w całości na kartridżu. Fizyczna karta często działa bardziej jak klucz, który pozwala pobrać resztę gry z internetu. Dla osób, które od lat kolekcjonują pudełkowe wydania gier Nintendo, to dość spory zgrzyt.
Sprawa zrobiła się jeszcze poważniejsza, gdy do dyskusji włączyła się jedna z najważniejszych instytucji archiwizujących kulturę w Japonii. National Diet Library uznała bowiem, że Game-Key Cards nie nadają się do długoterminowego przechowywania i archiwizacji. A to ogromna decyzja, jeśli spojrzymy na temat z szerszej perspektywy. W końcu chodzi o zachowanie historii gier wideo na przyszłość. Jeśli gra nie znajduje się fizycznie na nośniku, a serwery kiedyś znikną, dostęp do niej może po prostu przepaść.
Nic dziwnego, że część graczy zareagowała dość ostro. Niektórzy kolekcjonerzy zaczęli wręcz bojkotować gry wydawane w formie Game-Key Cards. Pojawiały się też opinie, że przez takie rozwiązania Switch 2 jest dla nich „mało atrakcyjną konsolą”, szczególnie jeśli ktoś lubi budować kolekcję pudełek na półce.
Co ciekawe, mimo całej tej krytyki rzeczywistość szybko zweryfikowała internetowe deklaracje. Gdy na rynku pojawiła się Pokemon Pokopia, czyli pierwsza gra Nintendo na Switcha 2 wydana właśnie w formie Game-Key Card, stało się coś bardzo ciekawego. Tytuł dosłownie zniknął ze sklepów.
Krytyka krytyką, ale Pokopia sprzedaje się znakomicie
Na sytuację jako pierwsi zwrócili uwagę użytkownicy Reddita. Gracze zaczęli pisać, że zdobycie fizycznej kopii Pokopii staje się coraz trudniejsze, bo gra została praktycznie wykupiona w wielu sklepach.
Przykłady? W popularnej sieci Best Buy nie da się już odebrać gry osobiście w sklepie. Można ją jeszcze zamówić z wysyłką, ale lokalne zapasy praktycznie się skończyły. W Target sytuacja wygląda podobnie. Fizycznych egzemplarzy brakuje, choć wersja cyfrowa nadal jest dostępna.

Nie lepiej jest w Walmart. Tam standardowa sprzedaż również się wyczerpała. Jeśli ktoś naprawdę chce kupić pudełkową wersję, pozostaje jedynie oferta sprzedawcy zewnętrznego, który wystawił grę za około 79,99 dolara, czyli wyraźnie drożej niż standardowa cena.
Na Amazon gra co prawda nadal widnieje w ofercie, ale z pewnym haczykiem. Szacowany czas wysyłki to 22-26 marca, co sugeruje, że sklep czeka na kolejną dostawę egzemplarzy.
Na świecie wcale nie jest łatwiej
Ktoś mógłby pomyśleć, że to tylko problem rynku amerykańskiego, ale wygląda na to, że globalnie sytuacja jest bardzo podobna. Na przykład Walmart Canada potwierdził, że pierwsza partia gry została całkowicie wyprzedana.
Sklep uruchomił już nawet zamówienia w ramach drugiej fali dostaw, oznaczone jako „Wave 2”. To dość wyraźny sygnał, że zainteresowanie tytułem jest naprawdę ogromne.
Internet swoje, gracze swoje
Patrząc na to, co dzieje się obecnie na rynku, trudno uwierzyć w wcześniejsze deklaracje wielu graczy. Jeszcze niedawno w internecie pojawiały się komentarze w stylu: „Nigdy nie kupię gry na Game-Key Card”. Tymczasem teraz Pokemon Pokopia sprzedaje się jak świeże bułki.

Można to interpretować na kilka sposobów. Być może siła marki Pokémon jest po prostu tak ogromna, że potrafi przełamać nawet największe kontrowersje wokół sposobu dystrybucji gry. W końcu dla wielu fanów każda nowa produkcja z tego uniwersum to wydarzenie, którego nie chcą przegapić.
A może po prostu działa tu klasyczna zasada internetu: w sieci mówi się jedno, a przy kasie robi drugie.
Jedno jest jednak pewne. Niezależnie od tego, czy ktoś lubi Game-Key Cards, czy ich nie znosi, Pokemon Pokopia pokazuje, że gracze wciąż potrafią tłumnie ruszyć do sklepów, jeśli na pudełku widnieje odpowiednio mocna marka.






