Wicked Whims rządzi The Sims 4. Kontrowersyjny mod bije rekordy popularności

The Sims 4 to gra o codziennym życiu w wersji sandbox. Tworzysz Simów od zera, decydujesz, kim są, gdzie mieszkają, jak pracują i z kim się zadają. Jedni robią karierę, inni zakładają rodzinę, jeszcze inni żyją kompletnie chaotycznie. To właśnie ta swoboda sprawia, że Sims 4 od lat trzyma się na topie i wciąż przyciąga nowych graczy. To chyba najbliższe symulatorowi prawdziwego życia, jaki kiedykolwiek powstał w formie gry.
Oczywiście gra bazowa jest bardzo ugrzeczniona. Wszystko, co „dorosłe”, jest sprytnie przykryte humorem i umownością. Gdy Simowie idą na Woo-Hoo, widzisz głównie kołyszącą się kołdrę, serduszka i parę losowych animacji. EA od zawsze pilnuje, żeby całość była możliwie PG i bezpieczna dla szerokiego grona odbiorców. I tu właśnie na scenę wchodzą mody.
Najgłośniejszym z nich jest bez wątpienia Wicked Whims. To mod, który istnieje już od ponad dekady i zyskał status legendy w społeczności Simsów. Nie tylko usuwa cenzurę, ale też dodaje całą masę systemów, których w grze próżno szukać. Mówimy tu o pełnej nagości, rozbudowanych animacjach, ale też o rzeczach bardziej „symulacyjnych”, jak cykl menstruacyjny, płodność, antykoncepcja czy choroby przenoszone drogą płciową. To nie jest wyłącznie prowokacja – dla części graczy to po prostu kolejny poziom realizmu.
Nie oszukujmy się jednak. Większość osób instaluje ten mod z bardzo konkretnych powodów. I wygląda na to, że takich graczy jest… naprawdę dużo.
Według informacji podanych przez niemiecki portal Taz, a nagłośnionych później przez PC Gamer, twórca moda – Turbodriver – zdradził ciekawe statystyki. Jego serwery są pingowane około 400 tysięcy razy dziennie. Każde takie połączenie oznacza, że ktoś uruchomił The Sims 4 z zainstalowanym Wicked Whims.
To nie jest liczba unikalnych użytkowników, tylko liczba uruchomień gry, więc realna skala może być mniejsza. Ale nawet jeśli obetniemy ten wynik o połowę, nadal mówimy o setkach tysięcy graczy dziennie. To są liczby porównywalne z dużymi grami live service, a mówimy przecież o… modzie do symulatora życia.
I to jest w tym wszystkim najbardziej imponujące. The Sims 4, gra wydana lata temu, generuje ogromny ruch tylko dzięki społeczności modderskiej. Ludzie wracają do gry nie dlatego, że wyszedł nowy dodatek, ale dlatego, że mogą ją dopasować dokładnie pod siebie. Nawet jeśli oznacza to bardzo odważne interpretacje simowego życia.
Można się z tego śmiać, można kręcić nosem, ale jednego nie da się odmówić – społeczność The Sims 4 jest niesamowicie aktywna, a modding trzyma tę grę przy życiu lepiej niż niejeden oficjalny patch. I szczerze? Trudno tego nie szanować.






