Dispatch pozwala zdradzać bez konsekwencji. Gracze są rozczarowani

W grach od lat toczą się te same, niekończące się spory romansowe. Yennefer czy Triss w Wiedźminie 3? Anne czy Makoto w Personie 5? A może któryś z członków załogi Normandii w Mass Effect 2? Takie dyskusje są wpisane w granie i raczej nigdy nie znikną. Dispatch dołączyło do tego grona całkiem niedawno.
Jednym z największych tematów wokół gry są dwie opcje romansowe Roberta Robertsona: Blonde Blazer oraz Invisigal. Blazer to postać poukładana, uczciwa i raczej „ta dobra”. Invisigal jest bardziej skomplikowana, z bagażem przeszłości i łatką dawnej antagonistki. Obie mają swoje zalety i wady, a jeśli ktoś nie potrafi się zdecydować… gra pozwala pójść na skróty i romansować z obiema naraz.
I tu zaczyna się problem, bo Dispatch praktycznie nie karze gracza za zdradę. W przeciwieństwie do innych gier, gdzie kombinowanie kończy się solidnym upokorzeniem, tutaj konsekwencje są symboliczne. Na samym końcu Shroud donosi na Roberta, a rozmowa z Blazer jest co najwyżej lekko niezręczna. To tyle. Żadnej większej dramy, żadnej nauczki. Daleko temu do sytuacji z Wiedźmina 3, gdzie Geralt kończy przywiązany do łóżka w samych gaciach.
Dla wielu fanów to zdecydowanie za mało. Na subreddicie Dispatch użytkownik Nervous_Gate_3232 nazwał Roberta wręcz socjopatą, bo pozwala Blazer się otworzyć i wylewać emocje, po czym chwilę później bez skrupułów całuje się z Invisigal.
Inni zwracają uwagę na to samo. Puzzleheaded-Lab2447 pisze, że Blazer powinna być wściekła i zdruzgotana, a nie tylko miła i wyrozumiała. Ich zdaniem solidna rozmowa, w której stawia Robertowi granice, byłaby świetnym momentem na pogłębienie jej charakteru.
Dostaje się też Invisigal. Według części graczy kompletnie nie pasuje do niej wchodzenie w romans z facetem, który kręci się wokół Blazer. Podkreślają, że Invisigal darzy ją dużym szacunkiem, więc takie zachowanie jest po prostu nie na miejscu. Użytkownik Realfakejames poszedł jeszcze dalej, krytykując samych twórców za to, że pozwolili na taki wątek, skoro Invisigal miała być przyjaciółką Mandy.
Trudno się z tymi zarzutami nie zgodzić. Z drugiej strony wiele wskazuje na to, że to efekt ograniczeń małego studia. Rozbudowane drzewka dialogowe i długofalowe konsekwencje fabularne kosztują czas i pieniądze. Pojawia się też argument, że Robert w trakcie gry formalnie nie jest w związku z żadną z nich, tylko „rozgląda się za opcjami”, więc technicznie nie zdradza.
To dość cyniczne spojrzenie, zwłaszcza biorąc pod uwagę, jak silna więź łączy go z Blazer. Ale może to już kwestia wrażliwości. Jedni widzą w tym luz fabularny, inni zmarnowaną szansę na mocniejszy, bardziej emocjonalny wątek.






