My Winter Car – tankowanie: jak to zrobić, gdzie

W My Winter Car paliwo to absolutna podstawa przetrwania. Możesz mieć sprawny silnik, dobre opony i pełen bagażnik części, ale jeśli bak jest pusty, to cała zabawa się kończy. Gra od samego początku uczy jednego – tutaj nic nie dzieje się samo, a każdy detal ma znaczenie. Zwłaszcza zimą, kiedy mróz potrafi dać się we znaki szybciej, niż się spodziewasz.
Na szczęście na starcie dostajesz mały prezent w postaci pełnego baku. Dzięki temu możesz trochę pojeździć, rozejrzeć się po okolicy i ogarnąć podstawy. Ale ten zapas znika szybciej, niż się wydaje, szczególnie jeśli kręcisz się bez celu albo uczysz się prowadzenia auta. I wtedy zaczyna się prawdziwa lekcja tankowania.
Gdzie właściwie zatankować?
Wielu graczy na początku popełnia ten sam błąd. Widzą dystrybutory przy pubie i od razu myślą, że to tam trzeba lać paliwo. Niestety, to tylko dekoracja. Możesz tam stać, klikać, próbować wszystkiego i nic z tego nie wyjdzie. Gra w ogóle tego nie tłumaczy, więc frustracja jest gwarantowana.

Prawdziwa stacja znajduje się przy PSK. Żeby tam dotrzeć, wystarczy wyjechać spod mieszkania, skręcić w lewo w stronę pubu, a potem znów w lewo i jechać prosto. Po chwili zobaczysz budynek stacji. To właśnie tam znajduje się jedyne miejsce, gdzie faktycznie da się zatankować samochód.
Co ważne, nie wszystkie dystrybutory działają. Liczą się tylko te najbliżej wejścia do sklepu PSK. Reszta wygląda normalnie, ale są nieaktywne, więc nie ma sensu przy nich kombinować.
Jak poprawnie zatankować?
Kiedy już podjedziesz pod właściwą pompę, ustaw auto tak, żeby wlew paliwa był po prawej stronie. To ważne, bo inaczej nie sięgniesz pistoletem. Następnie podejdź do klapki, kliknij ją i odkręć korek, używając kółka myszy. Jeśli korek nie zniknie z ręki, to znaczy, że coś zrobiłeś nie tak.

Zanim jednak polejesz choć kroplę paliwa, musisz wejść do środka stacji. Tam znajduje się bankomat, przy którym ustawiasz swój PIN. To bardzo ważny moment, bo ten kod będzie używany później zawsze, gdy płacisz za paliwo. Nie musi być bezpieczny ani skomplikowany, spokojnie możesz ustawić coś w stylu 1234 albo 1111.
Gdy PIN jest już zapisany, wracasz do dystrybutora, wkładasz kartę, wybierasz kwotę i zatwierdzasz transakcję. Dopiero wtedy możesz wyjąć pistolet i zacząć tankować. Paliwo leci tak długo, aż osiągniesz ustalony limit albo puścisz przycisk. Płacisz tylko za to, co faktycznie wlejesz, więc nie musisz się martwić, że zmarnujesz pieniądze.
Dlaczego auto czasem nie chce odpalić po tankowaniu
To jeden z tych momentów, które potrafią wkurzyć początkujących. Bak pełny, wszystko zrobione jak trzeba, a silnik nie chce zaskoczyć. W My Winter Car to całkowicie normalne, zwłaszcza zimą. Silnik potrafi być zwyczajnie zbyt zimny.

W takiej sytuacji trzeba użyć ssania przed odpaleniem. Dopiero wtedy silnik ma szansę zaskoczyć. Jeśli o tym zapomnisz, możesz kręcić rozrusznikiem bez końca i tylko szybciej rozładujesz akumulator.
Najczęstsze błędy
Jeśli coś nie gra, zwykle powód jest prosty. Albo próbujesz użyć nieaktywnego dystrybutora, albo nie zapłaciłeś wcześniej kartą, albo zapomniałeś odkręcić korek wlewu. Czasem problemem jest też to, że stoisz po złej stronie auta i pistolet zwyczajnie nie sięga.
Gra nie podpowiada tych rzeczy wprost, więc łatwo pomyśleć, że coś się zepsuło. Tymczasem to po prostu część klimatu symulatora, który zmusza do myślenia i cierpliwości.
W My Winter Car nawet tak prosta czynność jak wlanie paliwa staje się częścią całego doświadczenia. Nie ma tu szybkich skrótów, magicznych menu ani automatycznych animacji. Wszystko robisz ręcznie, powoli, często w zimnie i przy kiepskiej pogodzie. I właśnie to sprawia, że gra ma taki klimat.
Gdy po raz kolejny zatankujesz, odpalisz silnik i ruszysz w noc przez zaśnieżone drogi, zaczynasz rozumieć, że to nie jest zwykły symulator jazdy. To gra o przetrwaniu, cierpliwości i radzeniu sobie z drobnymi problemami, które razem tworzą całość.






