Zaginiona książka, tajemniczy komputer i twoja rola w TR-49

Jeśli lubisz gry, które nie podają wszystkiego na tacy i które potrafią wciągnąć cię w swoją dziwną, lekko niepokojącą atmosferę, TR-49 jest dokładnie tym, czego szukasz. Już na samym początku coś w tej grze sprawia, że czujesz się nieswojo, zanim jeszcze ktokolwiek powie „boisz się?”. Może to fakt, że dwóch powojennych inżynierów w Bletchley Park spędziło pół wieku, wrzucając książki do tajemniczej maszyny nie po to, by je katalogować, ale by próbować zrozumieć samą rzeczywistość. Albo może chodzi o to, że gdy w końcu ta maszyna zaczyna mówić, już zna twoje imię i to wprowadza lekki dreszczyk niepokoju, nawet jeśli wciąż siedzisz wygodnie na kanapie.

TR-49 jest już dostępne na iOS oraz PC/Mac, a za jego powstaniem stoi studio inkle, które znamy z takich hitów jak 80 Days czy Overboard!. To oznacza jedno: przygotuj się na coś naprawdę dziwnego, inteligentnego i momentami niekomfortowego, bo inkle lubi stawiać gracza w sytuacjach, które wymagają myślenia i cierpliwości.

W tej grze nie wędrujesz po zwykłych lokacjach ani nie klikasz banalnie przedmiotów. Tym razem przeszukujesz komputer z czasów II wojny światowej, ukryty w piwnicy kościoła, w archiwum pełnym dziwacznych tekstów, dzienników i listów, by odnaleźć jedną, skradzioną książkę. Książkę, której – jak się okazuje – nie powinno być. Już samo to daje poczucie, że nie jesteś w zwyczajnym świecie i że każda informacja może mieć wagę większą niż myślisz.

Przed premierą inkle wypuściło interaktywną tablicę, która miała wprowadzać graczy w klimat gry. Siedziałem nad nią dłużej, niż chcę przyznać, i wyszedłem kompletnie skołowany. I wiesz co? To właśnie jest sedno TR-49 – gra nie spieszy się z wyjaśnieniami, pozwala ci samemu składać fakty w całość, uczyć się cierpliwości i przyzwyczaja do tego, że czasem zrozumienie przychodzi powoli albo wcale.

Mechanicznie gra jest prawdziwym przykładem narracyjnej dedukcji w najczystszej formie. Łączysz ze sobą teksty, tropisz idee przez dekady i powoli odkrywasz życie twórców maszyny – Cecila Caulderly’ego i Beatrice Dooler – a przy okazji swoją własną rolę w tym wszystkim. Całość uzupełnia stała obecność głosu w słuchawce, który komentuje twoje postępy i subtelnie cię naprowadza. Nie jest to łatwe doświadczenie i nie zawsze poczujesz się komfortowo, ale właśnie to sprawia, że gra jest tak wciągająca – puzzle nie upraszczają się dla ciebie, zmuszając do myślenia i obserwacji.

TR-49 to coś więcej niż gra – to intelektualna przygoda, która testuje twoją cierpliwość, spostrzegawczość i zdolność do dedukcji. Jeśli chcesz podejść do niej z pełnym zrozumieniem, warto też zerknąć na pełną recenzję Catherine, która dokładniej analizuje mechanikę i klimat tej nietuzinkowej produkcji.

Może Cię zainteresować

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *