Twórcy Highguarda usuwają Apex i Titanfall ze Steama. Przypadek czy reakcja na porażkę?

W końcu doczekaliśmy się premiery Highguard, ale jeśli ktoś liczył na mocne wejście, to rzeczywistość brutalnie to zweryfikowała. Powiedzieć, że start gry był rozczarowujący, to i tak łagodne określenie. Na papierze wszystko wyglądało nieźle – niemal 100 tysięcy graczy jednocześnie na Steamie w dniu premiery to wynik, którego pozazdrościłoby wiele nowych tytułów. Problem w tym, że ten entuzjazm bardzo szybko się ulotnił.
Lawina negatywnych recenzji, problemy techniczne, chaos przy starcie i ogólne rozczarowanie sprawiły, że liczba aktywnych graczy spadła do około jednej dziesiątej tego, co było na początku. I to w naprawdę krótkim czasie. Internet zrobił swoje.

Co ciekawe, sam fakt, że Highguard w ogóle przyciągnął taką liczbę graczy, był dość zaskakujący. Gra nie miała wielkiej kampanii marketingowej, nie było agresywnej reklamy, influencerów na każdym kroku ani wielkich banerów. W praktyce jedną z nielicznych twarzy promujących projekt był Geoff Keighley. Resztę zrobiło jedno zdanie, które działało jak magnes.
Highguard od samego początku bardzo mocno podkreślał, że stoi za nim część twórców Apex Legends i Titanfalla. I trzeba przyznać – to działało. Te dwie marki mają ogromny szacunek wśród graczy, więc wiele osób dało Highguardowi kredyt zaufania jeszcze przed premierą. Steamowa karta gry jasno mówiła: „od twórców Apex Legends i Titanfall”. Brzmiało dumnie i konkretnie.
No właśnie… brzmiało.
Bo kiedy gra już wystartowała i zaczęły spływać opinie, te odniesienia nagle zniknęły. Bez zapowiedzi. Bez komentarza. Bez wyjaśnienia.
Zmianę jako pierwsi zauważyli dziennikarze Kotaku. Opis gry na Steamie został po cichu edytowany. Przed premierą widniało tam zdanie w stylu:
„Od twórców Apex Legends i Titanfall nadchodzi Highguard”, z pełnym marketingowym rozmachem. Teraz? Został zwykły, suchy opis PvP raid shootera o Wardensach, mitycznym kontynencie i strzelaniu. Bez nazw, bez legend, bez skojarzeń.

Co ważne — to nie jest teoria spiskowa. Zmiana jest udokumentowana na SteamDB, więc da się dokładnie zobaczyć, kiedy i jak opis został przerobiony. Pytanie tylko… dlaczego?
Twórcy Highguarda nie powiedzieli ani słowa. Nie ma oświadczenia, nie ma wpisu na Twitterze, nie ma wyjaśnień na Discordzie. I właśnie to sprawia, że cała sytuacja jest jeszcze dziwniejsza. Możliwych powodów jest kilka. Być może to próba ucieczki od nieustannych porównań do Apex i Titanfalla. Może ktoś uznał, że te skojarzenia tylko pogarszają odbiór gry. A może decyzja przyszła z góry – od EA albo Respawna, którzy chcieli odciąć się od projektu, który nie spełnił oczekiwań.
Tego prawdopodobnie nigdy się nie dowiemy.
Jedno jest pewne: to bardzo nietypowy ruch, zwłaszcza tak krótko po premierze. Zwykle studia trzymają się znanych marek jak koła ratunkowego. Tutaj ktoś najwyraźniej uznał, że lepiej je schować do szuflady i udawać, że nigdy ich tam nie było.
Highguard od początku jest grą… specyficzną. I wygląda na to, że jej historia po premierze będzie równie dziwna jak sam start. Czy to pomoże odbudować zaufanie graczy? Trudno powiedzieć. Ale jedno nie ulega wątpliwości — usuwanie odniesień do Apex Legends i Titanfalla mówi o kondycji gry więcej, niż jakakolwiek reklama.






