Todd Howard wyjaśnia, czemu TES 6 idzie wolniej niż chcieliby tego fani

Nie jest tajemnicą, że fani gier, a zwłaszcza ci, którzy kochają ogromne, otwarte światy Bethesdy, od lat wyczekują The Elder Scrolls 6. Od momentu, gdy studio pokazało pierwsze zwiastuny w 2018 roku, zapadła niemal całkowita cisza, i wygląda na to, że na razie nic się w tej kwestii nie zmieni. Każdy, kto czekał na konkretny termin premiery, wie, że to trochę frustrujące – i trudno się dziwić, bo minęły lata, a TES 6 wciąż pozostaje w sferze domysłów i przecieków.

Ciekawostką jest to, że w pewnym sensie sami fani mogą mieć w tym swój udział. Todd Howard w ostatnich wywiadach dawał jasno do zrozumienia, że Bethesda nie spieszy się z produkcją TES 6, przynajmniej dopóki miliony graczy wciąż oddają się innym hitom studia, takim jak Fallout czy ostatnia część serii, Skyrim. Popularność tych tytułów sprawia, że studio musi myśleć strategicznie: jak obsłużyć graczy, którzy wciąż wracają do starych produkcji, jednocześnie przygotowując zupełnie nową grę.

Nie pomaga też fakt, że Skyrim wciąż żyje własnym życiem. Na konsolach pojawia się w nowych wersjach i portach, czasem w naprawdę absurdalnych zestawieniach, jak choćby na Nintendo Switch 2. Każde takie wznowienie przyciąga uwagę fanów i mediów, przez co tworzenie czegoś nowego, dużego i ambitnego, jak TES 6, musi iść powoli i rozważnie.

Howard tłumaczył, że opóźnienia wynikają z kilku czynników jednocześnie. Po pierwsze, Bethesda nie powiększyła znacząco zespołu w porównaniu do innych dużych studiów, więc po prostu ma mniej rąk do pracy. Po drugie, cykl pre-produkcji w tym studiu jest znacznie dłuższy niż w przypadku większości wydawców – zanim studio naprawdę „rzuci się” w pełną produkcję, musi mieć solidne fundamenty. Wreszcie, popularność innych projektów, takich jak Starfield, pozwala deweloperom powrócić do starych mechanik, ulepszyć je i przetestować na żywej bazie graczy, zanim TES 6 w ogóle wejdzie na pełne obroty.

Jak sam Howard podkreślił: „Chcemy najpierw przygotować solidne rdzenie gry, dopiero wtedy zwiększamy zespół i przyspieszamy produkcję.” To trochę jak gotowanie – nie wrzucasz wszystkich składników na patelnię naraz. Najpierw przygotowujesz bazę, a potem możesz dodać całą resztę.

Czy więc fani Skyrim mają jakieś winy w tym całym zamieszaniu? Można powiedzieć, że trochę tak. Ich ciągłe wracanie do starszych tytułów i ogromna popularność tych gier sprawiają, że Bethesda musi balansować między obsługą istniejącej społeczności a tworzeniem czegoś zupełnie nowego. Ale obok tego jest jeszcze kilka innych czynników – ograniczenia kadrowe, długie cykle pre-produkcji i ogólna strategia studia, które nie chce po prostu wyprodukować gry na szybko, ryzykując fatalne wrażenia dla graczy.

Może Cię zainteresować

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *