Serwery Rainbow Six Siege znów w opałach. Tajemnicze bany na 67 dni

Wygląda na to, że Rainbow Six Siege znów ma poważny problem, a gracze zaczynają tracić cierpliwość. Według wielu doniesień Ubisoft padł ofiarą kolejnego ataku hakerskiego, przez który część osób po zalogowaniu zobaczyła… ban na 67 dni. Co gorsza, dzieje się to zaledwie kilka dni po poprzednim incydencie, kiedy serwery gry zostały tymczasowo wyłączone 27 grudnia i przywrócone dzień później. Na ten moment nie wiadomo, czy mamy do czynienia z zupełnie nowym włamaniem, czy może serwery wciąż były podatne po wcześniejszym ataku.

Rainbow Six Siege to jedna z tych gier Ubisoftu, które mimo upływu lat wciąż trzymają się bardzo mocno. Ponad 10 lat na rynku, a na samym Steamie gra regularnie notuje ponad 50 tysięcy graczy jednocześnie. Przy tak ogromnej i aktywnej społeczności próby włamań czy oszustw nie są niczym nowym. Problem zaczyna się jednak wtedy, gdy atak goni atak, a gracze zaczynają zadawać sobie pytanie, jak bezpieczne są serwery Ubisoftu.

Według informacji udostępnionych przez użytkownika vx-underground w serwisie X, serwery Rainbow Six Siege zostały przejęte, a gracze po zalogowaniu widzą komunikat o 67-dniowym banie. Najczęściej powodem ma być rzekome „Harassment Offense”, nawet jeśli dana osoba nigdy nie złamała zasad społeczności gry. Sam powód bana i jego długość wzbudzają duże podejrzenia. Liczba 67 jest bowiem od dawna kojarzona z popularnym internetowym memem „6 7”, co dla wielu graczy jest jasnym sygnałem, że system został zmanipulowany, a bany nie są efektem normalnej moderacji.

Sytuację dodatkowo pogarsza stan serwerów widoczny na oficjalnej stronie Ubisoftu. Problemy występują na wszystkich platformach, co sugeruje, że nie jest to błąd lokalny ani pojedynczy przypadek. Połączenia są oznaczone jako niestabilne, a logowanie, matchmaking oraz sklep w grze są całkowicie wyłączone. Część graczy zgłasza także komunikat „synchronization failed”, który uniemożliwia zalogowanie się do konta.

To już drugi poważny incydent w ciągu jednego tygodnia. Pod koniec grudnia Ubisoft był zmuszony wyłączyć serwery Siege po ataku, który uderzył w marketplace. Wtedy niektórzy gracze nagle otrzymali ogromne ilości waluty premium, a na serwerach pojawiły się nawet skórki dostępne wyłącznie dla deweloperów. Choć dla części społeczności był to chwilowy „prezent”, Ubisoft szybko cofnął wszystkie transakcje wykonane przy użyciu zdobytych w ten sposób środków. Co istotne, żaden z graczy nie został wtedy zbanowany, nawet jeśli zdążył coś kupić.

Serwery wróciły do działania 28 grudnia, ale gracze skarżyli się na długie kolejki do logowania i opóźnienia. Teraz, tydzień później, wszystko wskazuje na to, że Ubisoft może być zmuszony do kolejnego wyłączenia serwerów, by opanować sytuację. Firma jak dotąd nie wydała oficjalnego oświadczenia, a gracze objęci 67-dniowym banem nie wiedzą, czy i kiedy odzyskają dostęp do swoich kont. Wiele osób liczy jednak na to, że – biorąc pod uwagę charakter problemu – bany zostaną cofnięte, a gracze nie będą musieli czekać ponad dwóch miesięcy.

Cała sprawa wybucha w wyjątkowo niefortunnym momencie. Niedawno do gry trafił crossover z Attack on Titan, który pozwala m.in. przebrać Amaru za Mikasę Ackerman. Równolegle trwa Operation Tenfold Pursuit, oferująca unikalne nagrody, takie jak Roister czy Great Consequence, zdobywane za codzienne wyzwania. Dla graczy dotkniętych banem oznacza to realną stratę zawartości i progresu, co tylko zwiększa presję na Ubisoft, by jak najszybciej rozwiązać problem.

Jeśli coś jest pewne, to fakt, że Rainbow Six Siege przechodzi jeden z najtrudniejszych tygodni od lat. Społeczność uważnie obserwuje ruchy Ubisoftu i oczekuje szybkiej reakcji, bo przy takiej serii incydentów stawką nie jest już tylko komfort gry, ale zaufanie graczy do całego systemu.

Może Cię zainteresować

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *