Mario Tennis Fever

Nintendo na Switchu próbowało swoich sił w sportowych grach Mario już kilka razy, ale niestety większość tytułów sprawiała wrażenie solidnych jedynie na papierze. Grało się przyjemnie, ale brakowało głębi i długotrwałego zaangażowania. Tutaj kontrastuje to mocno z fenomenalnym Mario Kart 8 Deluxe, które oferowało tyle zawartości, że spokojnie mogłeś spędzić setki godzin, wciąż odkrywając coś nowego. W tym kontekście presja na Mario Tennis Fever była ogromna – gracze oczekiwali nie tylko poprawionej mechaniki, ale też czegoś, co sprawi, że tenis w świecie Mario będzie równie wciągający jak wyścigi w Mario Kart.

Podstawy, które działają perfekcyjnie

Na szczęście Mario Tennis Fever od razu udowadnia, że podstawy są naprawdę mocne. Gra wciąż trzyma się tego, co w Mario Tennis sprawdzało się przez lata – każdy ruch, odbicie piłki i interakcja z przeciwnikiem są satysfakcjonujące i responsywne. Różnice między postaciami wprowadzają sporo strategii. Mamy 38 bohaterów, każdy z unikalnymi statystykami – Yoshi jest szybki i zwinny, Bowser potężny, a Mario to klasyczny „jack of all trades”. Do tego dochodzą indywidualne cechy – Boo świetnie zakręca piłkę, Luigi może wykorzystywać nieoczekiwane zrywy, a każdy bohater daje graczowi coś innego do wykorzystania w meczu.

Nie sposób też nie wspomnieć o nowości w serii – Fever Rackets. To specjalne rakiety, które po zapełnieniu paska Fever pozwalają na wystrzelenie Fever Shot – efektownego strzału z dodatkowym bonusem. Możesz blokować ekran przeciwnika plamami atramentu, zamrażać pole gry lodowymi fragmentami albo wprowadzać inne szalone elementy, które idealnie wpisują się w klimat Mario. Na początku można by pomyśleć, że to tylko gadżet, ale w praktyce Fever Rackets naturalnie wpasowują się w gameplay, zwiększając różnorodność i strategiczną głębię każdego meczu.

Dzięki temu podstawowa rozgrywka jest znacznie bardziej powtarzalna i wciągająca niż choćby w Mario Tennis Aces. Każda wymiana piłki jest emocjonująca, a różnice między postaciami i rakietami sprawiają, że łatwo znaleźć styl gry odpowiadający własnym preferencjom.

Gdzie pojawia się problem – tryby gry i długość zabawy

Niestety, tutaj gra trochę zawodzi. Pierwszy kontakt z Adventure Mode daje nadzieję na narracyjny, single-playerowy tryb – jest cutscene, rozwój postaci, nawiązania do klasycznych Mario Golf z Game Boya… ale po kilku godzinach okazuje się, że to po prostu długi tutorial. Inne tryby i wyzwania też oferują krótką zabawę, bez prawdziwej głębi i regrywalności. Większość graczy skończy wszystkie opcje w pięć godzin, po czym zostaje jedynie klasyczna rozgrywka w mecze.

To trochę szkoda, bo fundamenty gry są solidne – ogromna lista postaci, Fever Rackets, dobrze wyważony balans i satysfakcjonujące mechaniki. Brakuje jednak prawdziwego „coś ekstra”, co sprawiłoby, że spędzilibyśmy setki godzin na odkrywaniu wszystkiego.

Multiplayer i balans – tu jest moc

Na szczęście jeśli chodzi o multiplayer, wszystko działa bez zarzutu. W świecie Nintendo, gdzie sieciowe mecze często potrafiły kuleć, Mario Tennis Fever wypada bardzo dobrze. Balans postaci jest świetny – żadna nie wydaje się zbyt potężna, a Fever Rackets mają swoje mocne i słabsze strony. To sprawia, że każdy mecz jest emocjonujący, strategiczny i uczciwy.

Całość jest tak dobrze dopracowana, że trudno się do czegokolwiek przyczepić, jeśli patrzymy na samą jakość rozgrywki. Po latach niedopracowanych tytułów sportowych od Mario, ta gra pokazuje, że deweloperzy potrafią zrobić coś naprawdę solidnego.

Mario Tennis Fever to najlepsza sportowa gra Mario na Switcha od lat. Nie jest idealna – brakuje głębi i długofalowej zawartości dla tych, którzy chcieliby spędzić setki godzin w trybach single-player. Ale jeśli liczy się dla ciebie czysta, wciągająca i dobrze wyważona rozgrywka tenisowa w świecie Mario, to tytuł obowiązkowy. Fever Rackets, różnorodna lista postaci i dopracowany balans sprawiają, że każdy mecz jest emocjonujący i daje satysfakcję.

To nie jest rewolucja w świecie Mario sports, ale solidny krok w dobrą stronę. Gra może nie dorównuje głębią Mario Kart 8 Deluxe, ale nadrabia tym, co najważniejsze – świetną, wciągającą rozgrywką, która wciąga od pierwszej piłki do ostatniego setu.

Może Cię zainteresować

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *