Kolejny twórca World of Warcraft w Riot Games. Co to oznacza dla ich MMO?

Do zespołu tworzącego Riot MMO dołączył Raymond Bartos, czyli były lead producer World of Warcraft. Dla wielu graczy to nazwisko brzmi znajomo i nic dziwnego — Bartos przez lata współtworzył jedno z najważniejszych MMO w historii gatunku. Co ciekawe, w Riot Games ponownie połączy siły z Orlando Salvatore, kolejnym weteranem Blizzarda i WoW-a. Dla fanów gier sieciowych to brzmi jak klasyczne „stara ekipa znów razem”.
Sam Bartos nie ukrywa entuzjazmu. W poście opublikowanym na X napisał wprost, że jest niesamowicie podekscytowany dołączeniem do Riot Games i zespołu MMO. Podkreślił też, że nie może się doczekać startu pracy i chce każdego dnia dostarczać realną wartość graczom Riot oraz pomóc w stworzeniu MMO, które faktycznie będzie sprawiało ludziom frajdę. To nie są wielkie korporacyjne slogany, tylko słowa kogoś, kto wie, jak trudny i wymagający jest ten gatunek.
Jeszcze ciekawiej robi się przy wątku współpracy z Salvatore. Bartos zaznaczył, że biorąc pod uwagę ich wspólne doświadczenia przy World of Warcraft, ma przeczucie, że tempo pracy będzie wysokie od pierwszego dnia. Dla fanów MMO to jasny sygnał: do projektu trafiają ludzie, którzy już nie raz przerabiali problemy dużych gier sieciowych i wiedzą, gdzie łatwo się potknąć.
O samym Riot MMO od dawna było jednak bardzo cicho. Gra została zapowiedziana jeszcze w 2020 roku przez Grega Streeta, znanego w sieci jako Ghostcrawler. Później Street opuścił Riot Games, założył Fantastic Pixel Castle i zajął się projektem Ghost, który ostatecznie został skasowany. Przez długi czas wokół MMO od Riot krążyły tylko pojedyncze wzmianki i plotki, bez żadnych konkretów.
Dopiero w marcu 2024 roku głos zabrał Marc Merrill, współzałożyciel Riot Games. Potwierdził wtedy, że MMO nadal powstaje, ale jednocześnie ujawnił coś bardzo istotnego — projekt został jakiś czas temu zresetowany i zmienił kierunek. Riot doszedł do wniosku, że gra w ówczesnej formie nie wyróżniała się wystarczająco mocno, by stanąć na własnych nogach. Merrill ujął to bardzo trafnie, mówiąc, że gracze nie chcą MMO, które już znają, tylko z „farbą Runeterry” na wierzchu.
Dlatego właśnie takie ruchy personalne mają dziś spore znaczenie. Zatrudnianie doświadczonych twórców z Blizzarda i World of Warcraft to nie tylko dobry PR. To przede wszystkim sygnał, że projekt żyje, oddycha i jest realnie rozwijany. Po latach ciszy każda taka informacja działa na wyobraźnię i daje nadzieję, że Riot w końcu ma jasną wizję tego, czym ich MMO ma być.
Pozostaje pytanie, czy po kilku latach od ogłoszenia resetu Riot Games zdecyduje się wreszcie uchylić rąbka tajemnicy i pokazać coś więcej. Skład zespołu wygląda coraz ciekawiej, a sam fakt, że wokół projektu znów zaczyna się coś dziać, to dla fanów MMO naprawdę dobry znak. Teraz pozostaje czekać i trzymać kciuki, żeby ten projekt w końcu wyszedł z cienia.






