Hollow Knight: Silksong – Jak pokonać Cogwork Dancers w Choral Chambers?

Hollow Knight: Silksong to gra, która nieustannie zaskakuje gracza zarówno klimatem, jak i pomysłowością twórców w projektowaniu przeciwników. Każdy region ma własne wyzwania, własną atmosferę i własnych bossów, którzy zapadają w pamięć na długo po zakończeniu starcia. Jednym z najbardziej widowiskowych i unikalnych momentów jest wejście do Choral Chambers w Cytadeli – miejsca, gdzie czeka na nas pojedynek z mechanicznymi mistrzami tańca, czyli Cogwork Dancers.
Już sama droga na szczyt Cytadeli sprawia, że czujemy, iż zbliżamy się do kulminacyjnego momentu. Po pokonaniu Last Judge przed graczem otwiera się nowy cel – dotarcie do centralnej sali pełnej muzyki, rytmu i złowrogiego blasku mechanicznych konstrukcji. Tam, niczym w operze, czeka na nas duet przeciwników, którzy atakują nie tylko ostrzami, ale też perfekcyjnie zsynchronizowanym układem choreograficznym.
Dla weteranów Hollow Knighta ta walka może przywoływać wspomnienia z pojedynku z Mantis Lords – tutaj jednak mamy do czynienia z jeszcze bardziej złożonym układem ataków i większą dynamiką. W tym poradniku opowiem szczegółowo o ich zestawie ruchów, fazach walki, optymalnym przygotowaniu i nagrodach, jakie czekają po zwycięstwie.
Przygotowania do starcia
Walka z Cogwork Dancers wymaga nie tylko refleksu, ale też odpowiedniego przygotowania. To starcie testuje przede wszystkim umiejętność unikania i analizy ruchów, ale właściwe narzędzia mogą znacznie ułatwić zadanie.

- Hunter’s Crest – podstawowy talizman, który większość graczy ma w tym momencie gry. Zwiększa skuteczność ataków i przydaje się zwłaszcza przy dłuższych sekwencjach zadawania obrażeń.
- Sting Shards – świetna opcja na walkę dystansową. Mogą trafić przeciwników, gdy są w ruchu lub wykonują swoje efektowne manewry w centrum areny.
- Straight Knives – narzędzie uniwersalne, dobre do szybkich uderzeń w krótkich okienkach.
- Warding Bell – pomocna w ograniczeniu presji, choć nie obowiązkowa.
Jeśli chcesz maksymalnie zwiększyć swoje szanse:
- cofnij się do drzwi Weaverów i zdobądź Weavelight,
- ulepsz Hunter’s Crest do mocniejszej wersji,
- postaraj się zebrać więcej masek zdrowia i ulepszyć igłę w warsztacie.
Boss nie jest tak trudny jak wspomniany Last Judge, ale wymaga dużej koncentracji i cierpliwości.

Faza 1 – Wprowadzenie do rytmu
Na początku Cogwork Dancers poruszają się w dość przewidywalny sposób.
- Tworzą linie w sześciu kierunkach, po których błyskawicznie się przemieszczają. Najczęściej kończą w rogach areny lub w jej centrum.
- Gdy spotykają się w środku, wykonują wspólny taniec tworzący wielkie pole AoE. To świetny moment na leczenie lub rzucanie Sting Shards, ponieważ zadanie obrażeń bezpośrednich jest wtedy niemożliwe.
- Każde lądowanie kończą cięciem w obie strony, co bywa zdradliwe – lepiej chwilę poczekać, niż nadziać się na ostrza.
- Jednym z najgroźniejszych manewrów jest fala cięć obejmująca cały ekran. Wtedy najlepiej wypatrywać przerw w pajęczej siatce linii – zazwyczaj bezpieczna strefa znajduje się w drugim kwadrancie areny.
Faza 2 – Przyspieszenie tempa
Od tego momentu walka staje się bardziej wymagająca.
- Tancerze poruszają się szybciej, co zmniejsza czas na reakcję.
- Leczenie w tej fazie jest możliwe, ale ryzykowne – najlepiej robić to tylko podczas wspólnego tańca w centrum.
- Ataki obejmujące cały ekran są paradoksalnie łatwiejsze, ponieważ bossowie krócej utrzymują hitboxy.

Faza 3 – Brak synchronizacji
Tutaj zaczyna się prawdziwe wyzwanie.
- Cogwork Dancers działają asynchronicznie, co oznacza, że ich ataki nakładają się na siebie i pojawiają się częściej.
- Kluczem jest ciągła obserwacja obu przeciwników – warto atakować tego, który w danej chwili oddala się od ciebie, jednocześnie uważając na ruchy partnera.
- Dobrze sprawdza się pułapkowanie areny nożami – pozwala utrzymać dystans i skupić się bardziej na unikach niż na precyzyjnym pozycjonowaniu.
Faza 4 – Samotny tancerz
Kiedy jeden z mechanicznych artystów zostanie pokonany, drugi staje się niemal bezbronny.
- Nadal wykonuje swoje ruchy, ale bez synchronizacji z partnerem staje się przewidywalny i wolny.
- To moment, w którym możesz w pełni skupić się na ofensywie – wystarczy zachować minimalną ostrożność, aby nie dać się zaskoczyć.

Pokonanie ostatniego z Cogwork Dancers kończy pojedynek.
Nagrody i co dalej
Zwycięstwo nad mechanicznymi tancerzami odblokowuje nowe ścieżki w Cytadeli.
- Możesz teraz eksplorować lewą stronę Cytadeli, a także udać się w górę i w dół w poszukiwaniu kolejnych wyzwań.
- Otwiera się też dostęp do finalnych drzwi, które jednak wymagają zebrania dodatkowych przedmiotów fabularnych.
- Wielu graczy zwraca uwagę, że to właśnie w tym fragmencie gry pojawia się najlepsza muzyka w całym Silksong – mieszanka rytmu, chóralnych aranżacji i napięcia, które idealnie pasują do miejsca pełnego mechanicznego życia.
Ciekawostki
Inspiracja Mantis Lords – duet (a właściwie duet+1 w trzeciej fazie) przypomina konstrukcją walki legendarny pojedynek z Hollow Knighta. To ukłon twórców w stronę fanów, ale też rozwinięcie pomysłu, w którym rytm i synchronizacja są kluczowe.
Symbolika tańca – wielu fanów uważa, że Cogwork Dancers to alegoria perfekcji i utraty kontroli. Dopóki działają razem, są niezwykle groźni i spójni, ale gdy jeden upada, drugi staje się bezradny – jakby stracił sens swojego istnienia.
Arena jako teatr – miejsce walki przypomina salę koncertową czy scenę operową, co świetnie komponuje się z klimatem Cytadeli i charakterem tego pojedynku.
Zakończenie
Walka z Cogwork Dancers w Hollow Knight: Silksong to jeden z tych momentów, które pokazują, że Team Cherry mistrzowsko potrafi łączyć mechanikę rozgrywki, klimat i symbolikę. To nie tylko wymagający pojedynek, ale też małe widowisko – mechaniczny balet, w którym gracz staje się nieproszonym uczestnikiem.
Odpowiednie przygotowanie, cierpliwość i skupienie pozwolą ci pokonać duet, a nagrody otworzą nowe ścieżki prowadzące do finałowych rozdziałów przygody. Jeśli Hollow Knight był mistrzem w tworzeniu niezapomnianych walk, Silksong udowadnia, że potrafi podnieść poprzeczkę jeszcze wyżej.






