Arkheron – battle royale i kopia Diablo? Tak, ale to dopiero początek historii

Dobra, trzymajcie się – Arkheron jest battle royale, ale szczerze mówiąc, to wcale nie jest jego najciekawszy aspekt. To też izometryczna gra PvP akcji, która wcale nie zachowuje się jak typowy battle royale. Wyobraźcie sobie połączenie strzelanki z elementami znanymi z Hadesa – tyle że w mrocznej, fantastycznej wieży pełnej niebezpieczeństw.
Wiem, brzmi to jak wysyp marketingowych buzzwordów, ale naprawdę tak najlepiej opisać tę grę. Bonfire Studios przygotowuje ją na premierę jeszcze w tym roku, a w Arkheron zmierzą się ze sobą 15 drużyn po trzy osoby, walcząc o przetrwanie na kolejnych piętrach tej upiornej wieży. Wygrana? Ostatnia drużyna stojąca na szczycie. Sam próbowałem dotrzeć do tego najwyższego piętra podczas dwugodzinnego wczesnego testu i powiem Wam jedno – było ciężko, ale już nie mogę się doczekać, aż wskoczę w demo, które startuje jutro w ramach Steam Next Fest.

Świat Arkheron – nie tylko o walce, ale i o gearze
Jest tu lore, jasne, ale prawdę mówiąc – nie po to grasz w Arkheron. Najważniejsze, że sterujesz mistycznym awatarem, którego możesz dopasować pod swoje gusta, i korzystasz z broni oraz ekwipunku Eternals, czyli bogopodobnych istot, których sprzęt zdobywasz, wspinając się po wieży. Każdy z Eternals ma swój własny styl walki – od dystansowych ataków po walkę wręcz – a ich przedmioty, takie jak amulety czy korony, dają bonusy do statystyk. Najfajniejsze jest to, że jeśli zbierzesz dwa lub więcej przedmiotów od tego samego Eternal, dostajesz specjalny zestawowy bonus, który może całkowicie zmienić Twoją taktykę.
Co więcej, sprzęt Eternals rotuje w grze – wchodzi i wychodzi z loot poola, który znajdziesz w skrzyniach na różnych piętrach wieży lub zdobywasz, pokonując przeciwników sterowanych przez AI. To sprawia, że żadna strategia nie jest na zawsze najlepsza, a eksperymentowanie naprawdę się opłaca. A jeśli uda Ci się zebrać cały zestaw – czyli cztery elementy – możesz odpalić ultimate, który zmienia Cię w tego Eterna, zwiększając obrażenia, zdrowie i inne parametry.

Współpraca i taktyka ponad masowanie przycisków
Arkheron naprawdę premiuję współpracę. Możesz łatwo zaznaczyć przedmiot, który przyda się komuś w Twojej drużynie, a jeśli znajdziesz sprzęt, który już ktoś ma, możesz go ulepszyć, np. podnosząc miecz do wyższej rangi. To mega krok poza typowy battle royale, gdzie zwykle po prostu krzyczysz „loot loot!”, a reszta robi co chce.
Choć widok jest izometryczny, kamera obraca się wokół Twojej postaci, co sprawia, że celowanie nie jest jak w Diablo, tylko bardziej przypomina trzecioosobową strzelankę. Twoje ataki idą dokładnie tam, gdzie ustawisz celownik, więc trzeba liczyć się z zasięgiem broni i zdolności. Uwielbiam ten system, bo nawet zwykła walka PvP wymaga przemyślenia każdego ruchu, a nie tylko wciskania przycisków.
Przesuwanie się na kolejne piętra dodaje kolejnej warstwy strategii. Wchodzisz do okrągłego pokoju, musisz przetrwać do teleportu, a tylko jedna drużyna awansuje. To zmienia walkę w chaotyczny, ale satysfakcjonujący taniec taktyczny 3v3, gdzie każda decyzja może przesądzić o zwycięstwie.

Nie tylko PvP – chaos, zagrożenia i adrenalina
Dodajcie do tego magiczny sztorm, który kurczy przestrzeń, oraz ogromne robopodobne demony-czerwce. Co zaczęło się jako 3v3, szybko przeradza się w coś, gdzie zespół musi współpracować, korzystając z każdego atutu, umiejętności i ustawienia w terenie. Nie chodzi o masowanie przycisków, chodzi o myślenie i planowanie ruchów w ferworze walki.
Dwie godziny to stanowczo za mało, żeby ocenić, jak mocno Arkheron wpłynie na zatłoczoną scenę battle royale, ale jedno jest pewne – nie mogę go zignorować. W morzu standardowych shooterów Arkheron wyróżnia się połączeniem estetyki Diablo, runowo-losowym lootem z Hadesa i elementami PvP dla 45 graczy, tworząc naprawdę wybuchowe doświadczenie.






