Arc Raiders bez PvP byłoby nudne? Gracze nie mają wątpliwości

Arc Raiders to extraction shooter, i na tym etapie raczej wszyscy już to wiedzą. A skoro tak, to automatycznie wchodzą w grę PvE i PvP, a razem z nimi odwieczny konflikt o to, jak właściwie powinno się w to grać. Jedni uważają, że najlepiej być „tym dobrym”, pomagać innym i trzymać się niepisanych zasad. Inni… no cóż. Poczekają aż spędzisz pół dnia na farmieniu gitary akustycznej, po czym bez mrugnięcia okiem zdejmą cię jednym strzałem i zabiorą łup z twojego trupa.

I wiesz co? To wcale nie jest nic dziwnego. To po prostu ludzka natura. Oczywiście są gracze, którzy najchętniej widzieliby Arc Raiders bez PvP w ogóle, czyste PvE, spokojne eksplorowanie mapy bez stresu. Tylko że jest jeden problem. Bez tego ryzyka gra traci napięcie. Świadomość, że gdzieś tam czai się ktoś, kto może być najgorszym typem, jakiego spotkasz danego dnia, sprawia, że każda wyprawa topside ma sens i emocje. I wygląda na to, że sami gracze Arc Raiders doskonale to rozumieją.

Gracze Arc Raiders: bez PvP byłoby gorzej

Na subreddicie Arc Raiders pojawił się niedawno dość gorący wpis. Autor, TheKeasbyKnight, rzucił tezą, która z czasem przestała być w ogóle kontrowersyjna. Według niego Arc Raiders bez „szczurów” i griefersów po prostu by ssało. Gra byłaby „niewiarygodnie nudna”, gdyby nie ciągłe zagrożenie, że obcy gracz może cię odstrzelić albo ktoś, komu zaufałeś, wbije nóż w plecy przy pierwszej okazji.

Pod postem szybko pojawiła się masa komentarzy i… większość zgadzała się z tą opinią. Gracz o nicku Asog88bolo napisał, że „zgadza się w 100%”, ale jednocześnie zaznaczył, że cheaterzy to zupełnie inna sprawa. I trudno się z tym nie zgodzić. Oszukiwanie w Arc Raiders zaczęło ostatnio być realnym problemem. Nawet streamerzy pokroju Shrouda regularnie na to trafiają, więc śmierć z rąk kogoś, kto gra nieuczciwie, potrafi skutecznie zepsuć zabawę.

Inny użytkownik, NotSoSubtle1247, podzielił się ciekawą obserwacją. Grał zarówno na serwerach, gdzie wszyscy byli super mili, jak i na takich, gdzie obowiązywała zasada „strzelaj do wszystkiego, co się rusza”. I według niego oba te skrajne przypadki są fatalne. Najlepsze są mecze, gdzie większość graczy zachowuje się normalnie, a gdzieś pomiędzy nimi kręci się kilku wariatów. Jak sam stwierdził, Arc Raiders po prostu „potrzebuje kilku złoczyńców”, żeby naprawdę błyszczeć.

Podobnie wypowiedział się SagerToof, który zauważył, że bez okazjonalnych ratów i griefersów całe napięcie związane z wyjściem na powierzchnię by zniknęło. A bez napięcia ta gra straciłaby sporą część swojej tożsamości. Jego zdaniem Arc Raiders byłoby po prostu gorsze, gdyby ten element zniknął.

To podejście wydaje się dość powszechne. Jasne, są gracze, którzy bawiliby się świetnie nawet wtedy, gdyby mogli swobodnie biegać po mapie bez strachu, że inny człowiek ich zdradzi. Ale prawda jest taka, że to właśnie czynnik ludzki robi różnicę. Te emocje, to napięcie, ten moment, gdy nie wiesz, czy ktoś ci pomoże, czy zaraz pociągnie za spust.

Można powiedzieć, że to smutne odbicie świata, w którym żyjemy. Ale z drugiej strony… jako gra wideo działa to znakomicie. I właśnie dlatego PvP w Arc Raiders, nawet to brudne i nieprzyjemne, jest czymś, czego wielu graczy wcale nie chce się pozbywać.

Może Cię zainteresować

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *