Animal Mafia

Wyobraźcie sobie świat, w którym ludzkość została całkowicie zniszczona przez AI, a ostatnią nadzieją są… zwierzęta. Brzmi absurdalnie? No cóż, Animal Mafia idzie właśnie w tym kierunku – postapokaliptyczne uniwersum, w którym koty, kozy, papugi i inne stworzenia muszą stawić czoła hordom złowrogich morskich potworów. Już samo to sprawia, że gra ma swój niepowtarzalny klimat, pełen humoru i absurdalnej epickości.
Rozgrywka jest prosta, ale wciągająca, choć nie bez wad. Po krótkim samouczku zostajesz wrzucony w muzyczny klip wyjaśniający, co się stało z ludźmi i dlaczego zwierzęta muszą walczyć z rybami. Jest uroczy, trochę AI-podobny w wyrazie, i niestety powtarza się za każdym razem, gdy włączasz grę – co po kilku rundach zaczyna trochę irytować.
Mechanika bitew w Animal Mafia jest klasyczna dla bullet hell gier mobilnych: Twój kot (lub inny zwierzak) atakuje automatycznie, a Twoim zadaniem jest sterowanie ruchem i unikanie nadciągających fal rybich wrogów, jednocześnie zbierając bonusy i orby. Najlepiej trzymać się obronnej taktyki, bo liczba przeciwników rośnie w tempie szaleńczym, a każda chwila nieuwagi kończy się resetem całego poziomu.

System Tension Level wprowadza trochę strategii: po pokonaniu odpowiedniej liczby wrogów osiągasz nowy poziom napięcia, a przy tym możesz wybrać jedną z trzech losowych umiejętności bojowych – od przyzywania nowych pomocników po zwiększenie HP czy czasu trwania ataków. Trzeba jednak pamiętać, że wszystko resetuje się po śmierci lub rozpoczęciu nowego poziomu, więc nie ma tu trwałych wzmocnień w trakcie rundy.
Niestety, Animal Mafia jest ekstremalnie powtarzalna. Walki, mimo że mogą wyglądać widowiskowo, szybko stają się monotonne, a zaplanowane bitwy z bossami nie wnoszą wiele nowego. Do tego dochodzi muzyka w tle, która jest jeszcze bardziej powtarzalna niż sama rozgrywka i po kilku poziomach naprawdę ma się ochotę ją wyłączyć.
Na szczęście gra oferuje system permanentnych ulepszeń poza bitwą. Możesz rozwijać nie tylko swojego głównego bohatera, ale też cały zespół – każdy zwierzak potrzebuje innych surowców do awansu: kotek wymaga grillowanej ryby, Spidernox – smażonego ośmiorniczka, a Goatros – gotowanej krewetki. Ulepszanie zespołu między bitwami znacząco zwiększa szansę na przetrwanie w kolejnej fali wrogów.

Nie można też pominąć gacha aspektu gry. Animal Mafia nie udaje, że go nie ma – w menu gacha możesz wydawać klejnoty, aby odblokować nowe zwierzęta, takie jak Parrotkoon, Squirrellano czy Skunky. Są urocze, mają zabawne imiona i fajny design, co daje pewną satysfakcję przy odblokowywaniu nowych postaci. Niestety, ich słodkość nie rekompensuje powtarzalności walk ani monotonii otoczenia wysp, które często wyglądają bardzo podobnie.
Animal Mafia ma świetny koncept i urocze zwierzaki, ale brak jej iskry, która wciąga w gacha gry na długie godziny. Mechanika walki jest powtarzalna, muzyka męcząca, a wizualnie wyspy są mało zróżnicowane. Można spędzić przy niej kilka godzin i cieszyć się kotami bijącymi ryby, ale po dłuższym czasie rozgrywka staje się dość monotonna. Jeśli jednak lubisz absurdalne postapokaliptyczne historie z udziałem zwierząt i casualowe wyzwania typu gacha, to i tak warto rzucić okiem – zwłaszcza dla humoru i designu postaci.






