Komiks Overwatch 2 niemal potwierdza debiut Emre Sarioglu jako grywalnego bohatera

Wygląda na to, że Overwatch 2 naprawdę szykuje coś grubszego, a nowy komiks niemal wprost sugeruje, że Emre Sarioglu w końcu może trafić do gry jako grywalny bohater. I co ciekawe – wraca w wersji, której raczej nikt się nie spodziewał. Zamiast klasycznego agenta dostajemy postać o demonicznym wyglądzie, potężnych, wybuchowych zdolnościach i możliwych powiązaniach z jedną z najgłębszych intryg w całym lore Overwatcha. Jeśli Blizzard faktycznie zmierza w tym kierunku, to Emre może dosłownie wjechać do gry z hukiem.

Fani po raz pierwszy od wielu lat zobaczyli Emre podczas ujawnienia Freji, pierwszej nowej bohaterki Overwatch 2 w 2025 roku. W końcówce jej cinematicu pojawia się Maximilien z Talonu, który zleca Freji odnalezienie Emre. Ich relacja nie była przypadkowa – wcześniej pracowali razem w zespole ratunkowym Overwatcha i łączyła ich nie tylko robota, ale też wyraźna osobista więź. Już wtedy było jasne, że Blizzard nie wyciąga tej postaci z szuflady bez powodu.

Nowy komiks „Search & Destroy” kontynuuje dokładnie ten wątek i robi to w bardzo konkretny sposób. Historia jest narracyjnie prowadzona przez Freję, a głosu użycza jej Olivia Le Andersen. W trakcie śledztwa wychodzi na jaw spory twist fabularny – Emre po odejściu z Overwatcha dołączył do Talonu, choć z czasem… znów zniknął i zaczął działać na własną rękę. Klasyczny Overwatchowy chaos, ale w najlepszym możliwym sensie.

Freja, podążając tropem, styka się z takimi postaciami jak Moira, Mauga, Widowmaker czy Reaper, a wszystkie ślady prowadzą do miejsc związanych z satelitarną kontrolą globalnego bezpieczeństwa. Prawie wszystkie misje Emre dla Talonu kręciły się wokół takich instalacji. Jedynym wyjątkiem była placówka w Rijadzie, którą Freja pamiętała jeszcze z czasów ich wspólnej służby w Overwatchu. I właśnie tam wszystko się spina.

Gdy Freja dociera na miejsce, zastaje Emre w trakcie ataku. Problem w tym, że nie wygląda już jak człowiek, którego znała. Jego wygląd zostaje określony przez ocalałych żołnierzy jako „demoniczny”. Ma czarne, puste oczy i korzysta z broni z twardego światła, której wcześniej w Overwatchu nie widzieliśmy. Wzmocnienia szybko zostają zneutralizowane przez potężny wybuch energii, który Emre wyzwala bez większego wysiłku. Dopiero gdy wychodzi z ognia, jego oczy wracają do normalnego stanu i… rozpoznaje Freję. Ten moment aż krzyczy „grywalny bohater w drodze”.

Co ciekawe, choć Olivia Le Andersen podkłada głos niemal wszystkim postaciom w komiksie, kwestie Emre mówi zupełnie inny, nieujawniony aktor. Dla fanów to bardzo czytelny sygnał – Blizzard zwykle nie inwestuje w osobnych aktorów głosowych bez planów na przyszłość.

Sam Emre to postać obecna w uniwersum od dawna, choć zawsze raczej w tle. Pojawił się już w origin story Any w 2016 roku, jego imię padło w dokumentach fabularnych w 2018, a pełne potwierdzenie tożsamości przyszło dopiero w książce Overwatch: Declassified w 2023 roku. Mimo to przez lata pozostawał zagadką. Dopiero powrót w materiałach związanych z Freją przywrócił go na radar fanów.

Najciekawsze są jednak konsekwencje fabularne. Na pancerzu Emre widnieje symbol czerwonego oka z trzema kropkami nad i pod nim. To znak, który Sombra bada od lat, łącząc go z tajną organizacją stojącą być może nawet za zniszczeniem kwatery głównej Overwatcha. Jeśli Emre rzeczywiście jest powiązany z tą grupą, a jego „ciemny tryb” to jakiś rodzaj aktywowanego przełącznika, to szykuje się naprawdę gruba historia.

Patrząc na nowy design, unikalne moce, osobny głos i coraz mocniejsze sygnały fabularne, wszystko wskazuje na to, że Emre Sarioglu to jeden z najbardziej prawdopodobnych nowych bohaterów Overwatch 2 w nadchodzącym czasie. A biorąc pod uwagę inne teasery, w tym sugestie dotyczące debiutu Anrana, fani zaczynają wreszcie widzieć, w jakim kierunku Blizzard chce popchnąć świat Overwatcha. I szczerze? Zapowiada się to naprawdę ciekawie.

Może Cię zainteresować

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *