Borderlands 4: świąteczny loot był ideałem, ale Gearbox szybko go zabrał

Gearbox cofnęło zwiększone drop rate’y w Borderlands 4 po zakończeniu Mercenary Day i gracze są wściekli. To, co miało być świątecznym bonusem, bardzo szybko okazało się czymś, co społeczność uznała za idealny standard dla całej gry.
Mercenary Day, czyli pandoriański odpowiednik świąt, wprowadził nie tylko klimatyczne kosmetyki i fabularny update, ale też wyraźnie lepsze szanse na dobry loot. A że Borderlands to gra oparta na strzelaniu i zbieraniu coraz lepszego sprzętu, różnica była odczuwalna od razu. Mniej bezsensownego grindu, więcej satysfakcji z grania. Społeczność była zwyczajnie zadowolona.
Problem zaczął się w momencie, gdy event się skończył. Gearbox poinformowało na Twitterze o małej aktualizacji, a jeden z graczy zapytał wprost, czy świąteczne drop rate’y zostają na stałe. Odpowiedź była szybka i brutalna – wszystko wróciło do poziomów sprzed eventu. Czyli znów długie farmienie i liczenie na łut szczęścia.
Reakcja graczy była przewidywalna. Pojawiły się komentarze o „ogromnej wtopie”, zmarnowanej szansie i traceniu czasu. Część osób zapowiedziała, że przestaje grać, dopóki dropy nie wrócą do poziomu z Mercenary Day. Inni wprost zarzucają Gearboxowi, że po krótkim odzyskaniu sympatii fanów, studio samo sobie strzeliło w stopę.

Co ciekawe, sami twórcy przyznali, że widzieli bardzo pozytywny odbiór wyższych drop rate’ów i rozważają długoterminowe zmiany. Na razie są to jednak tylko zapowiedzi, a gracze muszą wrócić do starego modelu grindu.
Ogólny wniosek jest jeden: Mercenary Day trafiło idealnie w balans. Dobry loot nadal wymagał wysiłku, ale nie był męczący ani frustrujący. Teraz pozostaje pytanie, czy Gearbox faktycznie wyciągnie z tego wnioski, czy dopiero kolejna fala krytyki zmusi studio do cofnięcia tej decyzji.






