100 kolaboracji rocznie. Epic Games Store chce zatrzymać graczy dzięki Fortnite’owi

Epic Games Store od dawna budzi emocje wśród graczy. Dla jednych to sensowna alternatywa dla Steama, dla innych platforma, która zbyt długo nadrabiała podstawowe braki, jak chociażby… koszyk zakupowy dodany dopiero po latach. Do tego dochodzą kontrowersyjne umowy na wyłączność, które skutecznie podzieliły społeczność. Mimo tego Epic wyraźnie nie zamierza odpuszczać i cały czas próbuje wyrwać się spod cienia Steama.

Według znanego i raczej wiarygodnego leakera Hypex, Epic szykuje bardzo ambitny plan powiązany bezpośrednio z Fortnite’em. Firma ma celować w aż 100 growych kolaboracji rocznie, realizowanych w ramach programu „gift-with-purchase” w Epic Games Store. W praktyce oznacza to, że kupując grę na EGS, gracz dostanie darmowy kosmetyk do Fortnite’a. Skórkę, plecak, lotnię albo inny element – zależnie od współpracy.

Pomysł wydaje się prosty i dość sprytny. Fortnite to gigant, z setkami milionów aktywnych graczy, z których wielu korzysta z Epic Games Store wyłącznie dlatego, że… muszą. Epic najwyraźniej chce ich zatrzymać w swoim ekosystemie, nagradzając za kupowanie gier właśnie tam, a nie u konkurencji. Kupujesz grę – dostajesz bonus do Fortnite’a. Brzmi jak klasyczna próba przeciągnięcia uwagi.

Cała inicjatywa ma podobno ruszyć już w przyszłym miesiącu, a na start przewidziano kolaboracje z Resident Evil: Requiem oraz Crimson Desert. Warto jednak zaznaczyć jedną rzecz: 100 kolaboracji nie musi oznaczać 100 skórek. Epic już wcześniej pokazywał, że takie współprace mogą obejmować mniejsze elementy, jak plecaki, kilofy czy lotnie. Przykładem był pakiet 28 Years Later: The Bone Temple, który nie oferował pełnego zestawu, a mimo to był mocno promowany.

Nie wszyscy jednak wierzą w ten kierunek. Michael „Very AFK” Douse, szef wydawniczy Larian Studios, niedawno publicznie skrytykował Epic Games Store i jego rzekomo „altruistyczne” podejście. Zwrócił uwagę na to, że umowy na wyłączność realnie zaszkodziły sprzedaży takich gier jak Alan Wake 2, a Fortnite – jego zdaniem – wcale nie jest idealnym narzędziem do budowania silnej platformy z grami premium.

W jednej ze swoich wypowiedzi Douse ujął to bardzo dosadnie, twierdząc, że przyszłość Epic Games Store zależy od zdolności przekonania setek milionów graczy Fortnite’a do kupowania średnio- i wysokobudżetowych gier premium. I właśnie w tym miejscu pojawia się problem, bo – jak zaznacza – marka Fortnite raczej nie próbuje wychowywać takich graczy. To zupełnie inny typ odbiorcy, inne nawyki i inne oczekiwania.

Co więcej, nawet rozdawanie pełnych gier za darmo nie przyniosło Epicowi oczekiwanych efektów. Dobrym przykładem jest Blood West, które po darmowej promocji w Epic Games Store… zanotowało wzrost sprzedaży na Steamie. To dość brutalny sygnał, że sama obecność gry na EGS niekoniecznie przekłada się na lojalność wobec platformy.

Czy kosmetyki do Fortnite’a coś tu zmienią? Epic najwyraźniej liczy na to, że emocjonalne przywiązanie do jednej gry uda się przekuć w regularne zakupy w całym sklepie. Pytanie tylko, czy gracze potraktują to jako realną wartość, czy raczej miły dodatek, który i tak nie zmieni ich przyzwyczajeń.

Jedno jest pewne: Epic Games Store nie przestaje eksperymentować. A czy 100 kolaboracji rocznie okaże się przełomem, czy tylko kolejnym głośnym pomysłem bez długofalowego efektu – pokażą najbliższe miesiące.

Może Cię zainteresować

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *